Mai waifu, ore no haremu

  Smutni łibu uciekają od prawdziwego świata do swoich anime i gier, ze Świętej Japonii często do tego stopnia, że nawet na widok naja...

 
Smutni łibu uciekają od prawdziwego świata do swoich anime i gier, ze Świętej Japonii często do tego stopnia, że nawet na widok najatrakcyjniejszej kobiety zawołają 3D pig, disgusting!1 Uważają, że naprawdę kochają i naprawdę kochać ich może tylko ta jedna, lub ich grupka, dziewczyna z ulubionej serii.

 Notka powstała pod honorowym patronatem Kena Sugisakiego - mężczyzny, który wiedział, do czego w życiu dążyć, wiedział, że liczy się nie zwykły romans, a cały harem!
Mówią o nich'mai waifu', co jest japońskim sposobem wymowy 'my wife', chwalą się nimi, kupują gadżety, a wśród nich dakimakury, a nawet chwalą się spędzonymi z nimi świętami. Pamiętam nawet anonów jęczących, że mają poczucie winy, bo porzucili stare waifu dla atrakcyjniejszych. Dla mnie była to przede wszystkim zabawa: wykombinowanie, określenie i zastanowienie się nad własną waifu. Moją pierwszą była Alicja z Muminków. Po latach stwierdzam, że przecież była nieładna!2

 
Natomiast łączenie jej z Włóczykijem (który był moim pierwszym husbando - rzadszy, ale istniejący odpowiednik waifu płci męskiej) było moim pierwszym, ulubionym pairingiem... Do czasu, aż oglądając jakieś dwa lata temu kolejną powtórkę trafiłam na scenę, w której stali oboje obok siebie i okazało się, że ona jest wyższa!
Jak się okazuje, nie tylko ja miałam takie zapędy:

Czasy się zmieniają, waifu się zmieniają.

Gdy więc tylko znalazłam na chanach szablon do wypełnienia swoimi waifu, postanowiłam spróbować:


kliknij, aby powiększyć
 Nie było łatwo. Może przy okazji uzasadnię.

Kobato Hanato - Kobato.

w zasadzie jest moją siostrą bliźniaczką - hałaśliwa, głupiutka, nic nie je, wszystkich wokół denerwuje, a w najlepszym wypadku rozśmiesza... Jest jednak przy okazji radosna, pełna życia, elegancka i tak bardzo moe, że można wybaczyć jej wszystko. Nawet Fujimoto ostatnio zaczął.



Haruhi Fujioka - Ouran High School Host Club

Reverse trap. To wszystko, czego potrzeba, ale Haruhi ma więcej zalet: jest opanowana i rzuca trafne, kąśliwe uwagi; jest znakomitą gospodynią i uczennicą; dobrze znosi ubóstwo; jeszcze lepiej - towarzystwo rozpieszczonych, nienormalnych dzieciaków. Gdyby nie ona, ich życie byłoby smutniejsze, a ja nie miałabym tyle dobrej rozrywki.

Kagura - Azumanga Daioh

Chłopczyca, sportowiec, dojrzała i pracowita, ale słaba w nauce (razem z Tomo i Osaką tworzą Trio Głupków). Należy do klubu pływackiego, dzięki czemu jest ślicznie, choć nierównomiernie opalona, ma uroczą, krótką fryzurkę i jest jedną z najdojrzalszych osób w serii. Tak, wliczając też dorosłych.







Gally/Alita - Gunm/Battle Angel Alita

Jest śliczna. Nie tylko z twarzy i ciała, które przecież można zrobić idealne, skoro są sztuczne. Jest zwinna i zgrabna, szybka i mordercza. Potrafi być rozbrajająco słodka, ale i zdeterminowana. Skrywa straszną przeszłość, a raczej zapomniała - straszną do tego stopnia, że odkryta przeraża samą Gally.




Amuro Ninagawa - Kenko Zenrakei Suiebu Umisho

Czysty optymizm, niezmącona radość życia - wystarczy jej, że może popływać (a pływa doskonale), nic więcej w życiu nie potrzebuje. Ale dostaje - choćby przyjaciół, którzy wiedzą, że zawsze mogą na nią liczyć - o ile nie przeszkodzi jej mała wiedza o codziennym, zwykłym życiu i relacjach międzyludzkich. Pod tym względem trochę przypomina Kobato, choć wie więcej - ale naiwna jest na podobnym poziomie. No i ma zielone włosy!

Souseiseki - Rozen Maiden

Chłopczyca, w stroju z koronkami i cylindrem, ma heterochromię, jest wyciszona i małomówna. Dla mnie to wszystko, czego potrzeba. Trochę szkoda, że jedyna dziewczyna w jakimkolwiek anime, która spełnia mój ideał, jest na oko półmetrową lalką.







 Anioł - On Your Mark


Zdaję sobie sprawę, że to brzmi głupio - bezimienny aniołek z krótkiego teledysku, który nigdy się nie odezwał ani nigdzie indziej się już nie pojawił. Co z tego? Jest śliczna, efemeryczna jak tylko można, urocza i delikatna. Aż ma się ochotę nią zaopiekować - nie da się jednak, trzeba wypuścić ją na wolność. Dzięki temu, że się nie odzywa zbliża się do ideału. A towarzyszy jej tylko piękna piosenka.



Chun Hyang - Shin Shunkaden

No ta to z kolei gada za dużo. Pochodzi z nigdy niedokończonej mangi CLAMPa będącej dość luźną adaptacją koreańskiej legendy. Artystki ostatnio przebąkiwały coś o kontynuacji porzuconych onegdaj tytułów, między innymi właśnie tym. Chun Hyang jest silną (fizycznie i psychicznie) wojowniczką walczącą z niesprawiedliwością i wyzyskiem. Mimo ciężkich przeżyć nie załamuje się i nie poddaje, patrzy z optymizmem na świat i bezinteresownie pomaga innym. Przy czym jest śliczna, dobrze, że tym razem chłopczyca zechciała nie ścinać włosów, ten kucyk daje jej sporo uroku.







A publikuję to wszystko z czystej ciekawości - mniej więcej za rok mam zamiar zrobić podobną listę i przekonać się, jak moje upodobania się zmienią. Chyba, że skończę jak ten pan:

1 Mniej więcej tak to wygląda, o czym wiedzieli już starożytni.
2Screeny z jednego z wielu filmików na Youtube. Fińska Buka ma głos raczej śmieszny, niż przerażający.

Podobne:

0 komentarzy