Panty & Stocking with Garterbelt - pierwsze wrażenia

Wielki hicior tego roku. Gainaxowi znowu udało się zrobić anime tak bardzo szalone, że prawie nikogo nie pozostawia obojętnym. Widzowie alb...

Wielki hicior tego roku. Gainaxowi znowu udało się zrobić anime tak bardzo szalone, że prawie nikogo nie pozostawia obojętnym. Widzowie albo omijają je z obrzydzeniem bo "kreska niemangowa" (a jeśli już obejrzą choć pierwszy odcinek, obrzydzenie zaczyna mieć realne powody - ale to już lekki spoiler), albo czczą taki wyjątkowy wybór grafiki i doskonale się bawią. Miło mi się przyznać, że styl rysunków od razu mnie kupił, a humor sprawił, że chcę więcej.

Majtka i Pończocha w swoim Przezroczystym.
 A w ogóle to zaraz, 'pierwsze wrażenia' z pierwszego odcinka serii, której emisja się już kończy? Otóż po pewnym sezonie w którym oglądałam aż trzy serie na bieżąco, stwierdziłam, że chromolę, nie lubię czekać na każdy kolejny odcinek - zacznę interesujące anime dopiero, gdy będę mieć pewność, że już nie nadgonię. I tak też uczyniłam. 

 Nie ukrywam, że do serii przyciągnęła mnie niecodzienna kreska. Jeszcze bardziej interesująca wydawała się tematyka - nie sama w sobie, ale w tej oprawie i z tym dystansem znakomicie współgra.

Fabuła

Wiadomo, pierwszy odcinek zawsze musi wprowadzać i zachęcać do oglądania dalej. Mamy tu więc przedstawienie postaci, o, w takim stylu:

 Jest też wytłumaczenie odnośnie zadania, wokół którego kręcić się będą perypetie tytułowych bohaterek - są one bowiem aniołami zrzuconymi z nieba na ziemię, a jeśli nie będą wykonywać swojego zadania - polecą dalej, do piekła. Zadaniem jest zwalczanie duchów, niebezpiecznych dla mieszkańców miasteczka, w którym obie się znalazły. Ich broniami są majtki Panty, magicznie zmieniające się w pistolet oraz jedna z pończoch Stocking, stająca się mieczem. Wygląda na to, że działają tylko na potwory - gdy Panty próbowała ustrzelić niewinnego człowieka, tylko się od niego odbiło.

Postacie

Ciężko się dziwić Bogu, że wywalił obie z niebios - Panty jest bowiem nimfomanką myśląca tylko i wyłącznie o seksie, Stocking natomiast - gothką, której umysł zaprzątają cały czas słodycze, bezustannie przez nią pochłaniane.

 Dziewczątka mają maskotkę, bliżej nieokreślone, hiperaktywne stworzenie podobne do Gira, oraz opiekuna - potężnego księdza-Murzyna z afro, Garterbelta.

Grafika

Wykorzystana estetyka była chyba tym, co najbardziej zwróciło uwagę. Łibusy oburzyły się, że Święte Anime nie ma prawa być rysowane w tak zachodnim stylu. Ironicznie więc sprawdziły i... się wciągnęły. Obwołując Stocking swoją waifu i popłakując tylko, że nieco wyróżniający się styl w scenie transformacji nie został zachowany do końca.

Troszkę inna, chwilowa wersja Panty.

Mnie jednak bardzo podoba się wybrana grafika. Raz, że w tego typu serii, naprawdę, naprawdę lepsza jest umowność.

Tak, oni wymiotują pod wpływem smrodu. Nie, nie chciałabym oglądać ani trochę bardziej realistycznej wersji.
 Dwa, że przecież dobra kreskówka nie musi od razu oznaczać moe panienek (nie, żebym nie lubiła moe). To nie są “Atomówki dla dorosłych”, ale, faktycznie, grube kontury, projekty postaci i nawet ukształtowanie kończyn głównych bohaterek (duże dłonie i stopy) przywodzą na myśl kreskówki z Cartoon Network. Co ma fantastyczny urok.

Wasza Haruhi nie dorasta do pięt mojej Stocking!
 Trzecią sprawą, która zafascynowała mnie tu graficznie, są onomatopeje - tak, bardzo komiksowe onomatopeje towarzyszą wydawanym dźwiękom. Nie pierwszy raz spotykam taki zabieg w anime - ale w Sensei no Ojikan (znanym też jako Doki Doki School Hours) były to wyciągnięte wprost z adaptowanego komiksu, skierowane do Japończyków, znaki w ich piśmie - tu natomiast, z racji “amerykanizacji”, mamy odgłosy jakby żywcem wyciągnięte z komiksu o superbohaterach. Także tak samo kolorowe.

Nie, tu nie należy szukać sensu.

 Dźwięki

Muzyka... No, jest. Czołówka irytująca, muzyczka w napisach końcowych spokojna i nawet przyjemna, w środku natomiast kawałki tak dobrze dobrane do scen, że ani nie bolą, ani nie zapadają szczególnie w pamięć, wybijając się jakoś. Jeśli natomiast chodzi o aktorstwo, w tym odcinku dało się zwrócić uwagę praktycznie tylko na troje głównych bohaterów. Seiyuu Panty, Arisa Ogasawara, ma na koncie nie tak wiele ról, choć niektóre z nich, podejrzewam, dość znane (mogę się tylko domyślać, nie oglądałam Gundama 00). Najbardziej znana i kojarzona jednak chyba będzie teraz z roli Panty - wulgarnej dziewczyny z mocnym charakterem. Mam nadzieję, że trafi jej się więcej takich ról - jest w tym dobra. Stocking gra zaledwie rok ode mnie starsza Mariya Ise. Poznałam ją jako przesłodką Krauser-tan w Detroit Metal City i arystokratyczną Hinagiku w Hanamaru Kindergarten. To w sumie bardzo pasuje do charakteru Stocking - jest jednocześnie słodka i wyniosła. Voice actor Garterbelta, Kouji Ishii, był wcześniej uroczo głupkowatym Kimurą w Azumanga Daioh. I okropnym, sadystycznym Ishiharą w Rainbow. Jako księżulo ma stanowczy, mocny i głęboki głos - stara się przecież upilnować dwa bardzo niesforne anioły.

Podsumowanie

Troszkę oszukałam i widziałam też już drugi epizod - jest jeszcze lepszy. Od początku wiedziałam, że będę oglądać i, póki co, nie zawiodło - a wątpię, czy kiedykolwiek przestanie mi się podobać. Niestraszne mi wszak niesmaczne żarty, kocham nawiązania popkulturowe, których tu pełno, uwielbiam graficzne eksperymenty, oraz, hej, no. Ta Stocking! Absolutnie interesująca bohaterka!

Właśnie ta Stocking.
 Spokojnie myślę, że seria ma zadatki na bycie najlepszym anime w tym sezonie, a może nawet i roku.

Podobne:

0 komentarzy