Cweloholokaust

Radio Erewań podało , że chciano wręczać niemieckim dzieciom komiks wydany za kasę polskich podatników, opowiadający o Szopenie bluzgającym...

Radio Erewań podało, że chciano wręczać niemieckim dzieciom komiks wydany za kasę polskich podatników, opowiadający o Szopenie bluzgającym w więzieniu. Sęk w tym, że, jak to w radiu Erewań, nic się nie zgadza, choć, na wszelki wypadek, cały nakład już idzie na przemiał i odpowiedzialne osoby wyleciały z roboty.

 A co się będę! Prawo Godwina w praktyce!

A bardziej po ludzku: W ramach kończącego się roku szopenowskiego polski MSZ i ambasada w Berlinie postanowiły wydać 148-stronicową, dwujęzyczną antologię komiksów o tematyce szopenowskiej, do promocji naszego kompozytora za Odrą. Wszystkim zajęło się, znane i lubiane, wydawnictwo Kultura Gniewu. Strzał w dziesiątkę - z obu krajów zaproszono uznanych twórców: Rebelkę, Mawila, Frąsia, Hommera, Ostrowskiego, Endo,Michale, Mogilnickiego, Bandela, Powalisz i Janusza. Fantastyczny, nowoczesny pomysł na promocję rysunkami znanych młodym ludziom artystów!

Problem w tym, że nie bardzo, bo wybuchł skandal: od dwóch dni żadne medium (no, może poza prawdziwymi profesjonalistami) nie zająknęło się nawet o prawie wszystkich dziełach w zbiorku. Liczy się tylko jedno - to, w którym użyto wulgaryzmów, narysowane przez Krzysztofa Ostrowskiego.

 Szopen to tak naprawdę wampir, nie umarł, tylko zmienił tożsamość. To prawda!
 Fabuła tego wycinka całości przedstawia się następująco: do więzienia przybywa popowy muzyk, stylizowany na Michała Wiśniewskiego (przez wielu błędnie uznany za samego Szopena, który zresztą tu nie występuje osobiście - czyżby czerwonowłosy wokalista był tak podobny do Fryderyka?), z towarzyszącym mu łysym, mocno niekulturalnym gościem, odpowiedzialnym za większość z tych gorszących brzydkich słów. Całość jest zjadliwą satyrą na hipokryzję oddawania czci autorytetom, o których się nawet nic nie wie (Ilu celebrytów, od sześciu lat na wyścigi klękających przed wizerunkami Jana Pawła II gdy tylko w ich okolicy znajdzie się kamera, szanowało go lub w ogóle zauważało jego istnienie przed śmiercią?). W co ładnie wpisuje się nawet cytat z autora komiksu:
Nasz nihilizm nie wynika z totalnego, bezmyślnego olewania wszystkich wartości, lecz jest skierowany przeciwko temu, co jest obecnie uznawane za obowiązujący model społeczny. Promowana jest dwulicowość, cynizm, pierdolona hipokryzja, a wszystko to ma być uświęcone i usprawiedliwione poczuciem spełnienia zawodowego, czyli jakąś karierką. Nienawidzimy stylu życia większości naszych rówieśników, tych wszystkich, którzy liżą dupę nowobogackiej elicie, elegantom o brudnych paznokciach, którzy w dodatku czują się lepsi od ciebie! Nasz nihilizm można uznać za bardzo banalny, stanowiący wyraz zwyczajnego dorastania do świata. Naczytaliśmy się w młodości książek o przyjaźni, miłości, odwadze, a teraz rzeczywistość wydaje nam się mała i świńska..
(Pogrubienia pochodzą ode mnie)

Jak widać, ironicznie sposób myślenia autora sprzeciwia się właśnie takim ludziom, którzy teraz chcą go wyrzucić poza margines. Przekonywującym, że do Szopena to tylko na kolanach, nie znającym ani historii, ani sensu dzieł, którymi arbitralnie się zachwycają lub odrzucają (podpowiedź - im starsze, tym wyższa sztuka - dlatego zbiorkami Kochanowskiego nikt się nie oburza), ale robiącym to tylko i wyłącznie z chłodnej kalkulacji, bo się wybory zbliżają.


Kadr z tytułem dzisiejszej notki.
 Główne zarzuty są dwa: że za NASZE pieniądze (beznadziejne Ogniem i mieczem Hoffmana za które kiedyś wstydziłam się przed ukraińskimi kolegami również powstało z naszych podatków, czy ktoś jest tego świadom?) i że miano to rozdawać dzieciom w niemieckich szkołach.

Tak, tak - antologii nie da się kupić, można ją tylko dostać. Znaczy, można było, bo cały nakład zostanie zniszczony, a Radek Sikorski, gdy mu po dwóch dniach wreszcie powiedziano, co ma o tym myśleć, ujawnił, że odpowiedzialna za wszystko jest Ambasada i zwolniono już tę podłą osobę, która to wszystko zatwierdziła. Dobrze, że nie rozstrzelano, jak za dawnych, dobrych czasów!


 Ale kojarzenie Świętego Fryderyka z wódką już jest okej. Pijani ludzie są pełni kultury!

Misiael zadaje ważne pytanie: Czy którakolwiek z osób sprawujących pieczę nad tym projektem poinformowała autorów, że publikacja docelowo przeznaczona jest dla osób małoletnich?
Kultura Gniewu ma na swoim koncie sporo obrazoburczych, śmiałych, nieprzeznaczonych dla dzieci i młodzieży wydawnictw. Nieodpowiednich dla młodych ludzi nie tylko z powodu brzydkiego języka czy przedstawiania nieprzyzwoitych zachowań (chlanie, seks, jaranie blantów...), ale, przede wszystkim, zbyt trudnej tematyki dla nieukształtowanego umysłu. Prezentowanej również w dziele Ostrowskiego. Jak słusznie jednak zauważa Pstrągowski, nikt niestety nie mówi, do dzieci w jakim wieku miała trafić książka - czy przedszkolaków, czy stojący u progu dorosłości, kumaci licealiści.

No ale w naszym pięknym kraju pokutuje przekonanie, że komiks, animacja i gry wideo są dla dzieci i jeśli pokaże się tam coś nie dla nich, wybucha święte oburzenie. Oczywiście kontrolowane - tylko wtedy, gdy ktoś chce coś jego kosztem ugrać. Właśnie dlatego już w podstawówce oglądałam rysowanych nagich ludzi w albumach Rosińskiego i Weylanda, leżących wśród Tytusów.

Co więcej, tak znane teraz dzieło, w wersji roboczej, autor opublikował na swoim blogu prawie rok temu. Tak, Proszę Państwa - nie tylko Urzędnicy Palcem Niekiwający mogli się zapoznać z komiksem, lecz także każdy człowiek na świecie z dostępem do Internetu! A to ci heca! Ludzie naprawdę zainteresowani dziełem wiedzieli więc, że akcja będzie się rozgrywała w więzieniu, które nie jest przecież najkulturalniejszym środowiskiem. No ale przecież wszyscy śmialiśmy się ze skeczu Stuhra, obśmiewającego takie łagodzenie języka na siłę, prawda?


Czy Polacy naprawdę myślą, że ich rodacy zawsze posługują się tak nienaturalnym, że aż chrzęści językiem z rodzimych telenowel? Że Złotopolskich oglądają panowie w zakładach karnych i na nich się wzorują?

No ale czego się spodziewać po ludziach tak masowo nierozumiejących Czarnego Łabędzia i przyznających, że pogubili się w Incepcji.


 Kartoflane polactwo-buractwo.

Podobne:

0 komentarzy