Sukitte Ii na yo

Tak naprawdę wcale nie miałam ochoty tego oglądać. Irytowało mnie tylko, że wszystkie nowe, pierwsze odcinki wychodza z subami kilka godzin...

Tak naprawdę wcale nie miałam ochoty tego oglądać. Irytowało mnie tylko, że wszystkie nowe, pierwsze odcinki wychodza z subami kilka godzin po emisji w Japonii, a to potrzebowało dwóch dni. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli grupy fansuberskie nie palą się zbytnio do pracy nad czymś, to jest to zazwyczaj za dobre dla nich (ehem, ehem, Hyouge Mono, ahem, ahem), moja ciekawość więc wzrosła.

Albo zbyt dawno nie miałam do czynienia z shoujo, albo to naprawdę jest aż tak dobre. 


Zaczynamy retrospekcją. Podstawówka, nauczycielka przepytuje trzy uczennice podejrzane o skrzywdzenie klasowego króliczka, który właśnie padł, a przy którym wszystkie się ostatnio kręciły. Dwie z nich zwalają winę na trzecią, Mei, i beztrosko opuszczają pomieszczenie.
 

Okazuje się, że był to sen, wspomnienie Mei, która teraz chodzi do szkoły średniej. Dziewczyna wstaje i szykuje się do szkoły, żegnając z matką i kotem.
 

To anime ma piękne, szczegółowe i porzadne tła, więc jeśli jesteście fetyszystami ładnych budynków, ulic i chmur, to polecam.
 

Jako że to romansidło, poznajemy drugą stronę. Pan z lewej to Yamato, najpopularniejszy chłopak w szkole. Jego dobry kumpel, Kenji, właśnie beszta go za brak zainteresowania dziewczynami. No jak tak można, być uwielbianym przez wszystkie, zwodzić je będąc miłym, ale wcale nie przejmować się ich oddaniem!
 

Kenji jest tragicznie zakochany w widocznej tu Asami, ta jednak, w zasadzie jak wszystkie, bardziej interesuje się jego przystojniejszym kolegą.
 

Wyraźnie widać, kto tu jest prawdziwym bohaterem, bo Yamato nie jest tak małostkowy, żeby lubić dziewczynę tylko dlatego że ta ma duży biust.

Panowie wpadają na Mei, która bez słowa sobie idzie, a Kenji opowiada o niej zainteresowanemu Yamato, jest z nią bowiem w jednej klasie.
 

Otóż dziewczyna (co wiemy my, nie on, ale było nam to dawkowane, więc opisuję w całości dopiero teraz) od czasu tamtego incydentu z początku odcinka, gdy dziewczyny uważane za przyjaciółki ją zdradziły, nie zaprzyjaźniła się już z nikim. Od szesnastu lat nie ma nawet dobrych znajomych, nigdy nie miała też chłopaka. Unika wszystkich, na ulicy izoluje się słuchawkami w uszach, nie jest zainteresowana nawet powierzchowną znajomością na wypadek kłopotów.
 

Kenji nieudolnie podrywa, jednak wszystkie dziewczyny wolą imprezować z Yamato. Zapewne nawet byłoby tego pierwszego żal widzkom, ale że zwraca uwagę głównie na ciało (wcześniej piersi, teraz zbyt krótkie spódniczki i pupy pod nimi), to dobrze mu tak.

Niestety, popełnia błąd i szarpie lekko za spódnicę dziewczyny wchodzącej po schodach tuż przed nim. Jak nietrudno się domyślić, jest to Mei.
 
Ponieważ chłopak już raz dzisiaj na nią niechcący wpadł, jest ostro poirytowana i wymierza kopa w tył. Akurat napatoczył się Yamato, którego uznała za szarpacza odzieży, więc na oczach wszystkich zrzuciła go ze schodów, okrzyczała i poszła sobie.
You go, girl!
 
Klasyczny przypadek popularnej osoby, która ignoruje starania tłumów swoich adoratorów, interesując się tą jedną, jedyną, która nie uważa go za ciekawego. Yamato stara się zaprzyjaźnić i robi to bardzo taktownie, ale, jak można się spodziewać po tak społecznie upośledzonej osobie jak Mei, nie udaje mu się. Nawzajem się przepraszają za wcześniej i dziewczyna prawie ucieka.
 
Chłopak dopada ją więc w ciemnym zaułku i... proponuje wymianę numerów telefonów! Warto przy tym wspomnieć, że jego początkowa rozmowa z Kenjim tyczyła się właśnie tego, że nie chciał dać swojego numeru pewnej bardzo atrakcyjnej dziewczynie z innej szkoły.
Mei stanowczo odmawia, ale Yamato wciska jej przynajmniej kartkę ze swoim numerem.
 
Widzimy, że dziewczyna dorabia sobie w piekarni. Tutaj musi odzywać się do ludzi trochę więcej, ale nadal widać, że jest bardzo skrępowana, jednak nie na tyle, żeby nie dawać sobie rady.
 
Oto Pan Stalker. Przychodzi tu praktycznie codziennie, gapi się na kolana Mei, celowo prosi, żeby mu zapakowała wszystko osobno, bo tak dłużej i bardzo cieszy go dotyk jej ręki przy wydawaniu reszty.
 
Następnego dnia Yamato próbuje zagadać do Mei, a ta go ignoruje. Następuje dość zabawny montaż z jego próbami, zakończony tym, że dziewczyna otwarcie mówi mu, jak bardzo nie wierzy w przyjaźń i pokazuje, że ma w swoim telefonie tylko dwa numery, do własnego domu i do pracy.
Chłopak więc w końcu daje jej spokój i idzie z kumplem i dziewczynami na karaoke.
 
Mei trochę dłużej dziś pracowała, gdy wychodzi, jest już ciemno i pusto.
 
Po drodze zauważa Pana Stalkera, który zaczyna ją śledzić, a wokół naprawdę nikogo.
 
Pan Stalker działa na chłodno, tacy są najgorsi - nie zdradza swoich zamiarów, nie woła, idzie w bezpiecznej odległości, tak, aby nie wzbudzać podejrzeń ewentualnych przechodniów.
 
Mei nie panikuje, tylko rozsądnie chowa się w najbliższym całodobowym - przy świadkach jej przecież nic nie zrobi - i próbuje zadzwonić do mamy. Ta, niestety nie odbiera, więc gdy dziewczyna znajduje w kieszeni kartkę od Yamato, wreszcie telefonuje do niego.
 
Mimo, że stara się zachowywać racjonalnie, jest bardzo wystraszona, więc chłopak czym prędzej zwija się z imprezy w klubie karaoke i spieszy jej na ratunek. Tłumaczy, że facet to stalker, uspokaja ją i obiecuje, że sobie z nim poradzi.
 
Metoda Yamato jest dość niekonwencjonalna, choć można się było tego spodziewać, zważywszy, że to romans. Otóż udaje chłopaka Mei i stara się w ten sposób zniechęcić Pana Stalkera.
 
Czule ją całuje na jego oczach, co ostatecznie powoduje, że Pan sobie idzie, bohaterce natomiast całe życie przelatuje przed oczyma i stoi zszokowana tym swoim pierwszym pocałunkiem.
 
Następuje spokojny, nastrojowy ending.

Podsumowanie

Podobało mi się. Nie było jakieś super, ale z chęcią zobaczę, jak to się dalej rozwinie, skoro już są prawie na pierwszej bazie. Oboje muszą dojrzeć i to będzie dla mnie największy problem - licealiści to przecież jeszcze smarkacze, więc właśnie tak się będą zachowywać, nie wiem, czy wytrzymam. Choć do tej pory byli dość prawdopodobni, może więc to tylko takie moje obawy.
Tła są śliczne, postaci ładne (bardzo lubię te shoujowe, grube dolne wargi), muzyka dobra, aktorzy poprawni.
Yamato faktycznie jest atrakcyjny i uroczy, Mei częściowo rozumiem, a po części współczuję. Kenji to normalny, zdrowy chłopak w tym wieku, a Asami, mimo, że biuściasta i słodka, również jest bardzo sympatyczna. Najważniejszy więc dla mnie element, bohaterowie, zapowiada się obiecująco.
Polecam, jeśli lubicie szkolne romansidła. Lub ładne tła.

Podobne:

0 komentarzy