Pierwsze wrażenia: Strike the Blood

Ach, adaptacje Light Novelek. Bezpieczne przystanie, po których zawsze wiemy czego się spodziewać. Między innymi dlatego Jinrui było taki...

Ach, adaptacje Light Novelek. Bezpieczne przystanie, po których zawsze wiemy czego się spodziewać. Między innymi dlatego Jinrui było takie wyjątkowe - zaskoczyło złamaniem utartych schematów, choćby obsadzając dziewczynę w głównej roli.

Tutaj, niestety, takiego powiewu świeżości nie uświadczymy. Czy to jednak oznacza, że jest źle? Bynajmniej.

Oglądamy ludzi spacerujących po ulicach, spotykających znajomych i wykonujących swoją pracę. Na to podłożone są elektronicznie rozmyte rozmowy o Czwartym Przodku. No i mamy wciskane na siłę wyjaśnienia, że to jakiś superpotężny wampir, że podobno jest w okolicy i że przecież niemożliwe, żeby naprawdę istniał.

No więc, naturalnie, ta scena przechodzi do szarowłosego chłopaka, który widzi krew na nodze dziewczyny, która się przewróciła i sam ma krwotok z nosa -nie z podniecenia, a z głodu, jest bowiem wampirem. 
CZY MA TO JAKIŚ ZWIĄZEK Z ROZMOWAMI O CZWARTYM PRZODKU

Następnego dnia widzimy, jak chłopak żyje sobie normalnie, jak każdy licealista - zakuwa do klasówek, pożycza kasę od kumpla, funduje za nią jedzenie kumpeli. Normalny, zwykły chłopak.

JEDNAKŻE
Śledzi go jakaś podejrzana panna, w mundurku gimnazjum połączonego z jego liceum. Panna nazywa go Czwartym Przodkiem, ale zostaje spławiona, a chłopak ucieka.

JEDNAKOWOŻ
Do dziewczyny doczepiają się dwaj faceci, próbujący zaciągnąć ją do hotelu miłości i takie tam obsceniczne rzeczy, mimo, że jest wyraźnie nieletnia. Bohater to zauważa i decyduje się wrócić, żeby jej pomóc.

ACZKOLWIEK
Nie jest to potrzebne, bo panowie zobaczyli majtki dziewczyny, ta rozwala więc ich na miazgę.

I nie pomaga nawet to, że żaden z nich nie jest człowiekiem, a jeden przyzywa chowańca, bo laska poza supersprawnością ma też superwłócznię, której jeden cios wystarczy na takiego potworka.

NIEMNIEJ JEDNAK
Nasz bohater ratuje panów przed byciem kompletnie unicestwionymi i gdy przekonuje dziewczynę, że nie warto zabijać, wiatr podwiewa jej spódniczkę. A on widzi majtki. Co wkurza pannę.
Na szczęście jest w miarę rozsądna, więc daje sobie wytłumaczyć, że po co wskakiwała na samochód, przecież to naturalne, że będzie widać bieliznę! Panna po prostu odchodzi w swoją stronę.

ATOLI
Zostawia portfel, który nasz bohater podnosi, poznaje jej personalia i postanawia oddać jej w szkole.

No i dostajemy kolejne wciskane na siłę wytłumaczenie, że wyspa u wybrzeży Japonii, na której się to wszystko dzieje to azyl dla fantastycznych, zagrożonych wyginięciem, stworzeń. Rodzą się pytania: czemu zwykli ludzie nie boją się tu mieszkać? A może nikt tutaj nie jest zwyczajny? Jeśli tak, to czemu wyglądają i zachowują się jak ludzie?
TYLE PYTAŃ

Po krótkiej kłótni w szkole, chłopak oddaje dziewczynie portfel i wprasza się z nią do baru na obiad. Tam jesteśmy poczęstowani kolejnym wytłumaczeniem. Ona jest magiczną agentką wysłaną przez Króla Lwa do obserwowania Czwartego Przodka. Nasz bohater jeszcze dwa lata temu żadnym Przodkiem nie był, ale gdy próbuje sobie przypomnieć, co zaszło, zaczyna cierpieć.

Naturalnie my możemy zajrzeć w jego pamięć,w której czai się traumatyczne i mroczne wspomnienie jak to stał z kuszą na płonących ruinach, drąc się do małej dziewczynki, której z klatki piersiowej wystawał bełt. Odcinek kończy się krzykiem bohatera, tak przykrym i przepełnionym bólem, że mi chłopa obudził.

PODSUMOWANIE:

To anime nie jest złe, jeśli tylko lubicie wtórność i przeciętność. Nie wybija się niczym na plus, ale też niczym na minus. Ot, solidna bajka o przeciętnym chłopaku bez charakteru, który nagle dostaje wypasioną supermoc i fajną laskę, która się za nim ugania. Chłopak jest w porządku, dziewczyna jest w porządku, niczym nie odpychają - chociaż może powinni.
Bo to wszystko jest tak przeciętne, że, niestety, tylko zawarcie któregoś z moich ulubionych elementów mogłoby mnie przy tej serii zatrzymać. Może gdyby był ktoś z moich ulubionych seiyuu, albo postać z heterochromią. 
Strike the Blood nie jest złe, ale kompletnie nie dla mnie.

Podobne:

0 komentarzy