Pierwsze wrażenia: Nanana's Buried Treasure

Tutaj jest tekst, który zmieniałam jakieś siedem razy. Ostatecznie niech pozostanie przeprosinami za opóźnienie. Życie prywatne znów zebrał...

Tutaj jest tekst, który zmieniałam jakieś siedem razy. Ostatecznie niech pozostanie przeprosinami za opóźnienie. Życie prywatne znów zebrało swoje krwawe żniwo - nie miałam czasu oglądać anime, ani tym bardziej o nich pisać. I nie wiem, kiedy w najbliższym czasie będę miała. Ebin.

Tytułowa Nanana to ta w skrzyni. Nie, nie ma obciętych nóg, że się tak dziwnie mieści - jest duchem. Więc swobodnie przenika przez wszystko kiedy chce.

Oto superwypasiona, supernowoczesna, zrobiona w całości przez człowieka wyspa, na której najważniejsze są nastolatki i ich edukacja.

A oto główny bohater, który uciekł tu, aby rozpocząć nowe życie, z dala od niedobrego ojca, który go wydziedziczył.

Gdyby te wielkie oczy szczeniaka nie były dostateczną wskazówką na ciotowatość bohatera, niech będzie nią to, że nosi stópki.

No więc okazuje się, że w  supertaniości pokoju, który wynajął, był drobny kruczek. Współlokatorka, Nanana.

Która w dodatku jest duchem.

I która może sobie wybrać, kiedy przez coś przenika, a kiedy nie, więc, naturalnie, robi chłopakowi krzywdę. Ale nie zanim ten zmaca cycka. 
Anime nauczyły mnie przyjaźni, miłości i tego, że można się pogodzić ze zwichnięciem ręki, jeśli najpierw pomacało się nią cycka.

Nanana okazuje się być typowym otaku pasożytem społecznym, całe dnie wcina pudding, gra w gierki i siedzi w internetach. Zaskoczyło mnie, że grała w faktycznie istniejące produkcje, a nie coś wymyślonego na potrzeby serii - jeśli powiększycie screena powyżej, zobaczycie jednego z nowszych Tekkenów*, w którym Jin kopie tyłek Ninie Williams.

*Soraski, nie jestem aż taka pro, żeby odróżnić szóstkę od Tag Tournament II po czymś innym, niż roster. Pewnie dlatego, że za mało gram.

Nasz bohater chce pobyć trochę sam, więc idzie do kibelka z telefonem, ale uruchamia kartę pułapkę tajną szafkę z tajnym notatnikiem z tajnymi zapiskami na temat obsługi Nanany.

W dużym skrócie okazuje się, że Nanana i jej koleżanki były jakimiś geniuszami z według pomysłu tej pierwszej stworzyły tę superwyspę edukacyjną i poukrywały na niej skarby, które mają być kluczem do tożsamości mordercy Nanany. Skąd dziewczęta wzięły na to kasę, materiały i logistykę?
LOL TO ANIME TU NIC NIE MUSI MIEĆ SENSU

No a na koniec jakaś nindża cośtam kradnie, a domorosła nastoletnia detektywka w śmiesznej czapeczce przeszkadza policji w pracy, bo jest GENIALNOM DETEKTYWKOM. Obie dostaną więcej czasu ekranowego w późniejszych odcinkach, ale ja będę i tak czekać tylko na brązową meido z głosem Kany Hanazawy.

Podsumowanie

Lekkie, przyjemne i ładne. I w sumie tyle, szybko przelatuje przez nerki i jest usuwane z organizmu. Czy dalej się rozkręci w coś poważniejszego? Nie sądze, bo po cóż miałoby. Czy będę oglądać dalej? Co za pytanie, oglądam Głupca Nobunagę, niżej upaść nie można.

Podobne:

4 komentarzy

  1. Oglądaj dalej, głosem Kany Hanazawy mówi rasowy trap.
    Ogólnie to w tym anime nic nie ma sensu, ale jest genialne XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, Ty to byś mogła oglądać schnącą farbę, jeżeli tylko byłaby mangowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Popieram, weź na warsztat ciut lepsze anime :)

    OdpowiedzUsuń