Kantoku Fuyuki Todoki

Jednym z moich największych problemów z anime jest fakt, że Japończycy robią kreskówki głównie o dzieciach. W wieku podstawówkowym, gimnazj...

Jednym z moich największych problemów z anime jest fakt, że Japończycy robią kreskówki głównie o dzieciach. W wieku podstawówkowym, gimnazjalnym, licealnym. Kartka z pszyry, ładny nowy kolega, odrabianie lekcji - tak, wiem, już narzekałam na te motywy w anime. Ale co tam, mój blog, ponarzekam jeszcze: mam świadomość, że te problemy są całym życiem dzieciaka, ale gdy nawet historie o, teoretycznie, dorosłych zaczynają przesiąkać infantylizmem to jestem niezadowolona.

Tym razem jednak od początku wiedziałam, że będę oglądać anime o zdziecinniałych dorosłych. Czyli tak zwanych otaku.

Kantoku Fuyuki Todoki to adaptacja autobiograficznej, komediowej mangi o wspólnym życiu Moyoco i Hideakiego Anno. Starsi i bardziej zorientowani w japońskiej popkulturze pewnie już ich kojarzą, a młodym pokrótce wyjaśnię: Moyoco Anno to mangaczka, najbardziej znana z Sugar Sugar Rune (część animowanej adaptacji wydało w Polsce Anime Gate pod tytułem Słodkie, Słodkie Czary). W 2002 roku poślubiła Hideakiego Anno, najbardziej znanego jako współtwórca słynnego studia Gainax i reżyser Evangeliona. Anno wyrósł ze środowiska otaku i jest dla niego bardzo ważną ikoną.

Właśnie o takim życiu, z poważnym twórcą, ale też i fanem anime, opowiada, narysowana w 2005 roku, manga pani Anno.

Odcinki są krótkie, tylko trzyminutowe, animowane we Flashu, a opowiadają o codziennym życiu rozsądnej pani domu, Rompers i niefrasobliwego abnegata, Kantoku-kuna. Jak dowiadujemy się z jednego z odcinków, początkowo planowano, aby grali ich prawdziwi państwo Anno - ostatecznie jednak główne role dostali Megumi Hayashibara i Kouichi Yamadera, znani z ról Rei Ayanami i Ryoujiego Kajiego w Evangelionach (i goryliona innych ról, to weterani). Niektórzy byli zniesmaczeni projektami postaci, bo Rompers jest przedstawiona jako bobas w śpioszkach - prawdopodobnie chodzi o to, że między małżonkami jest aż jedenaście lat różnicy.

Uwagę zwracają też endingi, każdy z nich to ta sama, prosta animacja i piosenka z jakiegoś kultowego, starego serialu, jak Ultraman czy Panda Kopanda, wykonywana przez grupę idolek AOP.

Jeśli chcecie się z tego anime dowiedzieć czegoś o procesie twórczym czy kulisach powstawania dzieł słynnego małżeństwa - to anime nie jest o tym. Bardziej jest o codziennym życiu, o tym jak Rompers stara się zmusić męża do częstszych kąpieli i nieśmiecenia w domu, a jednocześnie coraz bardziej zanurza się w tych wszystkich geekowych rzeczach - choćby śpiewając piosenki z anime w samochodzie.

Podobne:

6 komentarzy

  1. Mały Książę Ciemności27 października 2014 14:18

    O jakie schizowe, straszne coś :0 Rozumiem zamysł, bo niby lekka różnica wieku jest, ale taki projekt postaci zalatuje nieco pedofilią :0

    OdpowiedzUsuń
  2. Yamadera Kouichi chyba zaczyna mnie prześladować :/
    I zgadzam się, że mi ten wizerunek też zalatuje pedofilią, ale w sumie to wszystko karykatura, więc co tam. Lubię Hideakiego Anno, ale tej serii zdecydowanie bym nie zdzierżyła. Prawdopodobnie na starość urywa mi od poczucia humoru.

    OdpowiedzUsuń
  3. pełna zgoda nie wiem czy mi się wydaje czy średnia wieku bohaterów w animcach leci w dół kiedyś to było przeważnie 16l a teraz to bliżej 10 12 na dodatek zachowują się coraz bardziej nazwijmy to delikatnie ekscentrycznie ;-) anime z dorosłymi bohaterami to są rarytasy policzę je na palcach obu rąk city hunter, moribito, samurai 7,harlock, yamato LoTGH...

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak czytam, widzę tekst anime o dorosłych, a tu dziecko na obrazku i się zastanawiam o co chodzi... No cóż, na pewno było to dość nietypowe rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś postaram się obejrzeć, bo brzmi ciekawe, chociaż z krótkometrażówkami a już szczególnie z niektórymi komediami mam nieciekawe wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Woah, brzmi naprawdę... interesująco. A wygląda? Wygląda zupełnie nie jak anime. Być może kiedyś sobie obejrzę. Wtedy, gdy już przestaną mi się podobać "chińskie bajki" o licealistach czy gimnazjalistach.

    OdpowiedzUsuń