Ulubieni artyści SStefanii - Kohime Ohse

Gdzieś tam, w mrocznych zakątkach mojej przeszłości, są przerwane studia na kierunku Historia Sztuki. Przerwane z powodów osobistych, bo ...

Gdzieś tam, w mrocznych zakątkach mojej przeszłości, są przerwane studia na kierunku Historia Sztuki. Przerwane z powodów osobistych, bo sztuka fascynuje mnie do dziś. Nie tworzę sama (choć zawsze zamierzam się wreszcie nauczyć), nie jestem znawcą. Owszem, mam trochę wiedzy teoretyczno-historycznej, ale dużo jeszcze potrzebuję przeczytać.


Tymczasem jednak, w ramach celebracji kolejnego artbooka na mojej półce, postanowiłam podzielić się tym, co lubię. Na pierwszy ogień autorka pierwszego w mojej kolekcji albumu - Kohime Ohse.
Pani Ohse jest, niestety, mało znana zachodniemu odbiorcy i ciężko znaleźć na jej temat informacje. Według japońskiej Wikipedii, urodziła się piątego listopada 1972 roku w prefekturze Gifu. Jej oficjalna strona, na której znajduje się blog z rysunkami, nazywa się Cotton Candy Cloud.


Stworzyła projekty postaci do pierwszej gry z serii Atelier, Atelier Marie: The Alchemist of Salburg. Tytuł nie jest oficjalny, bo gra, ku mojej rozpaczy, nigdy nie pojawiła się na zachodzie, a w dodatku pierwszy Playstation miał blokady regionalne.
W tej chwili pani Ohse publikuje od 1998 roku mangę Grandeek ReeL w magazynie Monthly Ultra Jump. Niestety, ze skanlacjami również jest ciężko, prawie dwa lata temu jedna grupa wypuściła pierwszy rozdział i to tyle. Chyba pora uczyć się japońskiego.



Na podstawie Grandeeka powstało w 2000 roku nawet anime, licząca całe 45 minut OAVka. I jest to jedyne dzieło Ohse, które zostało przetłumaczone na normalny język, oczywiście fanowsko. Może napiszę o nim więcej kiedy indziej, bo dawno oglądałam i już niewiele pamiętam.


Jeśli chodzi o moją przygodę z pracami tej pani, musimy się cofnąć ponad dziesięć lat temu, do czasów, gdy chodziłam do gimnazjum. Wtedy bardzo modne wśród nastolatków było posiadanie bloga. Ja jeszcze swojego nie miałam, ale czytałam te prowadzone przez koleżanki. Jedna sama robiła swoje layouty i bardzo mi tym imponowała. Bardzo długi czas widniał na jej blogu rysunek Ohse, o, ten:



Z nieżyjącej już od dawna Mangallery (nowocioty nie pamiętajo!) dowiedziałam się, jak autorka pracy się nazywa, trudno jednak było znaleźć coś więcej, bo czasy inne i internety też. Ale gdy na krakowskim Telepie, sześć lat temu, trafiłam na jednym ze stoisk jej artbook, Kaleido Scope, właśnie z powyższym obrazkiem na okładce, po oszałamiająco niskiej cenie, nie mogłam go nie kupić!



Również i Marlone, główna bohaterka Marie no Atelier, pojawiła się w końcu na Zachodzie - w wydanym na PS3 w 2009 roku taktycznym RPGu, Cross Edge, crossoverze z postaciami Idea Factory, Nippon Ichi, Namco Bandai i Capcomu.



Bo to właśnie rysunki Ohse sprawiły, że zainteresowałam się grami tych ostatnich. A konkretnie - bijatykami. Te bardzo interesująco zaprojektowane, dynamiczne postacie zainteresowały mnie i ani się obejrzałam, a nie mogłam już żyć bez Hsien-ko z Darkstalkers czy Yuri Sakazaki z King of Fighters*. Jestem płytka i coś musi mnie zainteresować ładnym designem, żebym zechciała zapoznać się z historią.




*Tak, wiem, że nie Capcom tylko SNK i wiem, że Yuri po raz pierwszy pojawiła się nie w KoF lecz Art of Fighting, spokojnie.

Podobne:

2 komentarzy

  1. Ja sama w ogóle nie znam się na rysowaniu i nigdy jakoś specjalnie mnie ten temat nie interesował, jednak na ładne rysunki/projekty postaci popatrzeć lubię i ładnymi artbookami nigdy nie pogardzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te arty kojarzą mi się właśnie z czasami, gdy szukało się szablonów na bloga z ładnymi, ale niezidentyfikowanymi obrazkami z anime :P

    OdpowiedzUsuń