Pierwsze Wrażenia: Kolorowi chłopcy co prawie nie tańczą

Dance with Devils naprawdę mnie zaskoczyło - to znowu reverse haremówka i znowu oryginalny projekt, a nie adaptacja (aczkolwiek gra jest już...

Dance with Devils naprawdę mnie zaskoczyło - to znowu reverse haremówka i znowu oryginalny projekt, a nie adaptacja (aczkolwiek gra jest już w produkcji), znowu zupełnie niespodziewane śpiewy, ale to wszystko jakoś tak... nie boli? Nie żenuje?
 


Może dlatego, że za scenariusz odpowiada Tomoko Konparu, prawdziwa weteranka, która zajmowała się też Kamigami no Asobi, UtaPri, Super Seishun Brothers, UtaKoi, Kimi ni Todoke, a razem z reżyserką dziś opisywanego anime - Ao Haru Ride. Brain's Base jest też studiem, które zrobiło sporo niekoniecznie mądrych, za to dobrze wyglądających adaptacji różnych rzeczy, więc i graficznie jest lepiej niż z ostatnimi chłopcami, nawet paskudna jakość wideo od Funimation tego nie popsuła.


Zaczynamy czysto musicalową wstawką bez słowa wyjaśnienia - nasza bohaterka kroczy w mroku rozświetlanym wątłymi płomykami świec, gdy tajemniczy chór cieni i jakiś niezły z angielskiego kolo melorecytujośpiewają trochę groźby a trochę informacje dla widza.
Nic wcześniej nie wiedziałam o tym anime poza tym, że haremówka dla bab z demonami, więc myślałam, że to jakieś in-universe przedstawienie teatralne, ale nie, to po prostu taki muzykalny świat przedstawiony.

A OTO COŚ Z CZYM MOGĘ SIĘ BARDZIEJ IDENTYFIKOWAĆ
JAJECZNICA NA BOCZKU
OMNOMNOM

Po prawo - Ritsuka, główna bohaterka, która teraz jest jeszcze zwyczajną dziewczyną, właśnie zrobiła śniadanie i zaraz idzie do szkoły. Po lewo - jej matka, która wkrótce zginie, ponieważ ma Fryzurę Martwej Matki. Nieprzedstawiony - starszy brat bohaterki, który jest egzorcystą i chyba przebywa w Europie. Również nieprzedstawiony - ojciec, o którym nikt się nawet nie zająknie i którego zdjęcia nie ma wśród rodzinnej wystawki (jest tam za to dziadek), więc pewnie również okaże się jakimś pradawnym demonem czy czymś.

Kuszenie losu jeden: przed wyjściem matka poprawia amulet, do którego noszenia zawsze zachęca swoją córkę...

... i kuszenie losu dwa, w drodze do szkoły bohaterka serwuje nam kolejną piosenkę, jak to jest zwykłą dziewczyną ze zwykłym życiem, kocha mamę i oniczana i wszystko jest normalne.

W szkole zarówno Te Dwie Przyjaciółki jak i reszta uczniów jest zszokowana, że Ritsuka dostała wezwanie do Trzeciej Biblioteki, gdzie rezyduje Samorząd, więc na pewno coś przeskrobała, a przecież nie wygląda!

Zanim jednak dziewczyna tam dotrze i wyjaśni sprawę, mamy kolejną, niestety już ostatnią, piosenkę, w której czterej członkowie Samorządu odrobinę tańczą, śpiewają złowrogie pogróżki wobec bohaterki i, najważniejsze, przedstawiają się.

Szkoła jest wielka, ale ta cała biblioteka wygląda na większą niż główny hol, mam wrażenie, że cały spory budynek by się tam zmieścił! W dodatku widać i książki i typowe czytelniane stoliki, a z plotek wcześniej można było wywnioskować, że poza Samorządem i osobami, które Samorząd wpuści/wezwie nikt nie ma tam prawa wstępu, CO ZA KOSZMARNE MARNOTRAWSTWO MIEJSCA HOLY SHIT

No więc przewodniczący, Rem, próbuje ochrzanić Ritsukę że niby dostał anonima że łamała regulamin, ale bez żadnych konkretów, co ją irytuje i, ku zaskoczeniu chłopaków, dziewczyna pyskuje! 

Kolo zmienia więc taktykę i próbuje ją hipnotyzować, ale wtedy ten amulet od mamy go poraża i zanim Rem się odezwie, zirytowana bohaterka wychodzi.

Profesjonalne tłumaczenie Daj Pieniążki Funi Daj: suby mówią, że będzie szach mat, mimo, że po japońsku tego nie powiedział...

...  Po czym wizualia częstują nas nie szachami, tylko shougi!
 
Profesjonalne tłumaczenie Daj Pieniążki Funi Daj Dwa.
GOD PLS KIL FUNI

Mijają lekcje, Ritsuka robi zakupy, wraca do domu, ale zastaje rozwaloną bramę i rozkopany ogródek, a przez tarasowe okno widzi trzy osoby przeszukujące pokoje i przytomną, ale krwawiącą matkę na podłodze. Matka przytomnie daje jej znaki, żeby nie próbowała jej pomagać sama, tylko dzwoniła po policję. Tak, ta pani jest już totalnie martwa.

Wzywanie policji trochę trwa, bo telefon nawalił, pewnie od przeładowania many na dzielni czy coś, a gdy panowie wreszcie docierają, wszystko wygląda na nienaruszone i uporządkowane, jakby złole posprzątali po sobie? Tylko mamy nigdzie nie ma, ale policjanci mówią, że może po prostu wyszła i żeby ich powiadomić gdyby nie wracała.

Ritsuka nie wie gdzie się podziać i co zrobić, więc dzwoni do oniczana, który obiecuje, że przyjedzie, a póki co niech dziewczyna przenocuje u koleżanki, bo nigdy nic nie wiadomo.

Oczywiście do koleżanki idzie już po zmroku, oczywiście natyka się na tych samych gości, oczywiście pyta ich gdzie mama!, oczywiście ci nic nie mówią, tylko ją łapią i wypytują o jakiś grymuar...

I, oczywiście, pojawia się książę na białym koniu Rem w swojej limuzynie z szoferem i ratuje naszą bohaterkę z opresji.

Chłopak wprawdzie nie tańczył wcześniej za dużo, ale wystarczyło, żeby oklepać dwóch pomagierów i zamienić ich w pył. Ten trzeci uciekł, bo ma najdziwniejszy design, więc musi się jeszcze pojawić.

Klasycznie Ritsuka nie wie co się dzieje, bo jest oślepiona, więc przewodniczący może jej wmówić, że napastnicy po prostu uciekli.

To mnie poważnie zaskoczyło: Rem jest takim totalnym zimnym i bogatym dupkiem, ale na tyle dobrze wychowanym, że zachowuje się bardzo grzecznie i kulturalnie wobec naszej bohaterki.

Oczywiście pewnie ma w tym jakiś cel, bo przecież już próbował ją hipnotyzować i w ogóle, ale naprawdę podziwiam, że wreszcie ktoś ma na tyle oleju w głowie, że pomoże, podrzuci, wysłucha...

W swoim wielkim domu, przy herbatce i ciasteczku, obiecuje nawet pomęczyć jeszcze policjantów o poszukanie matki, chociaż tu już musiał zaznaczyć, że nie robi tego dla naszej bohaterki, tylko dla Spokoju I Porządku W Szkole. Ale nadal - nie jest w tym wszystkim parówą wyzywającą ludzi za bycie biedniejszymi od niego, jak ten buc co ostatnio. To sprawia, że nawet go trochę lubię!

Ale nie tak bardzo jak tę oto NAJLEPSZĄ POSTAĆ W CAŁEJ SERII BEZ DYSKUSJI OMG ŚLICZNY SŁODZIAK POPROSZĘ MILIJON

W endingu oczywiście widzimy standardowe romantyczne scenki z bohaterką i chłopcami. Internety pisały, że oniczan jest "egzorcystą", tymczasem tutaj wygląda jak regularny ksiądz, który nie wiem czemu popyla po pokojach w ornacie. To mnie trochę zaskakuje, bo rzadko zdarzają się w animu księża i aż nie mogę się doczekać co przekręcą. Jestem też bardzo zainteresowana i trochę się lękam ilości nadchodzącego kazirodztwa, bo jeszcze chyba nie widziałam reverse haremówki, gdzie bohaterka romansowałaby z własnym bratem, który jest z nią spokrewniony.

NO I NA SAM KONIEC WYRAŹNIE OKAZUJE SIĘ ŻE PIESEK BĘDZIE MIEĆ TEŻ HUMANOIDALNĄ FORMĘ
DLACZEGO
PO CO
REEEEEE

PODSUMOWANIE:

Zaskakująco przyjemne, ładne i porządnie zrobione. Nie żenowało aż tak bardzo, jak się spodziewałam i wprawdzie nie było tu humoru, a wszyscy traktują się nawzajem śmiertelnie poważnie, ale jednak te musicalowe wstawki świetnie rozładowują. Do tego główna bohaterka nie jest kawałem drewna - zobaczymy, czy to się utrzyma. Zarówno ona jak i pozostałe postaci zachowują się rozsądnie i naturalnie - tak, straciła trochę głowę widząc intruzów w domu i pobitą mamę, ale hej, to bardzo ludzkie.
Spodziewałam się kolejnego Diabolik Lovers, tymczasem bohaterkę atakują i krzywdzą tylko Źli Złole, przed którymi śliczni chłopcy ją bronią. To znaczy na razie jeden. Diaboliki oglądam z przezabawnym komentarzem narzeczonego o Chłopcach Owocach (i Bobie), bo inaczej nie dałabym rady tego strawić, natomiast tutaj było bardzo pozytywnie nawet bez żarciochów, alkoholu, ani narkotyków.
Jeśli macie ochotę na ładnych chłopców i trochę romantycznych sytuacji z nie tak bardzo beznadziejną bohaterką, polecam i będę oglądać dalej!

Podobne:

0 komentarzy