Anime Jesień 2017 - pierwsze wrażenia 2: powrót pierwszych wrażeń

Firma, w której pracuję, właśnie wystartowała z polską wersją strony , komiks, na który czekałam całe życie wreszcie przyszedł i jest cu...


Firma, w której pracuję, właśnie wystartowała z polską wersją strony, komiks, na który czekałam całe życie wreszcie przyszedł i jest cudowny, ale z kolei DVD z moją ulubioną kreskówką opóźnili o cały miesiąc. Nie wiem, jaka w tym jest życiowa nauczka, nie zastanawiam się nawet, bo pora na kolejną porcję notatek z najnowszych anime!

Land of the Lustrous

Puste!

Magiczne, kosmiczne wróżki, kolorowa psychodela w pełnym CG. Tak jak się spodziewałam, wygląda fantastycznie i robi pełen użytek z zastosowanych technik - nawet gdy czasem oszukują i rysują ręcznie, na przykład efekty specjalne. Kolorowe tekstury i sparkle we włosach androgynicznych wróżek, a z drugiej strony statek księżycowego plemienia materializujący się najpierw jako symetryczna plama atramentu, z której wychodzą białe, obojętne, przypominające marmurowe rzeźby bóstw hinduskich istoty. Istoty polujące na kolorowe wróżki, rozbijające je na na barwne kawałeczki, z których robią sobie ozdoby. Rozczłonkowane ciała jeszcze nigdy nie wyglądały tak pięknie. Kamieniami opiekuje się wielki, łysy mnich, który samym głosem Joujiego Nakaty przepędza tych z księżyca i kruszy naszego głównego bohatera, Phosphophyllite. To taki rzadki minerał, że nie byłam w stanie znaleźć jego polskiej nazwy.
Dialogi trochę czerstwe, ja wiem, że Phos niby jest najmłodszy, ale nadal sprawia wrażenie orientującego się na tyle, że pan mnich nie musi mu koniecznie tłumaczyć, że nie znalazł dla niego jeszcze odpowiedniej roboty. Za to mangowe minki i przekomarzanie kamyków bardzo przyjemne, nawet gdy w roli głównej mamy taką typową bohaterkę pełną entuzjazmu, ale pozbawioną wszystkiego innego, ze szczególnym naciskiem na rozum i godność człowieka kamienia. Po pojawieniu sie Cynobru w drugiej części odcinka, zaryzykowałabym stwierdzenie, że w tradycyjnej animacji wszystko wyglądałoby nieciekawie, a zapewne i kiepsko.

A Sister's All You Need

Naturalna reakcja na te wszystkie anime o stosunkach z siostrą.

To jest to anime, gdzie mój Towarzysz Niedoli odkrył przyspieszanie. Nadal jednak nie wiemy, czy ta początkowa sekwencja z jedzeniem majtek idealnej młodszej siostry to była parodia czy nie, za bardzo zajęci byliśmy wymiotowaniem.

Inuyashiki

PIESEK!
Wreszcie główny bohater, z którym mogę się identyfikować: żałosny, schorowany staruch z niewdzięczną rodziną i kiepską pracą w korpo. No, może nie na sto procent, ale poranek w naszym autobusie mniej więcej tak wygląda. Piesek był kochany, CG nie przeszkadzało mi aż tak bardzo, choć mogłoby być lepsze - no ale po Land of the Lustrous żadne CG już nigdy nie będzie wystarczające. Młodzi ludzie narzekają, że power fantasy dla rozczarowanych życiem, starszych kolesi, starsi, że pierwszy odcinek przypomina The Legend of Black Heaven - też dojrzały, niespełniony facet z rodziną i pracą w korpo, też kosmici, którzy jednak tutaj dość szybko znikają. Ostatnio mocno siedzę w komiksach superbohaterskich, a moja ulubiona grupa to zabawne, bardzo ludzkie łazęgi. spodobało mi się więc szczególnie mocno, że dziadziuś po dostaniu supermocy nadal się boi i jest zdezorientowany, nie dostaje w pakiecie super stylu, pelerynki, ani fajnej ksywki, wszystko załatwia za niego automat i w żadnym momencie nie jest cool ani atrakcyjny. Autorem mangowego pierwowzoru jest koleś od Gantza, liczę więc na srogą jazdę. I mam nadzieję, że laski się na głównego bohatera nie zaczną rzucać. No i że pieska nie zabiją, pls, thx.

Just Because

Jak nic nie mówią to jest dobrze.

Ale byłoby fajnie, gdyby ktoś zrobił nieme anime, wyobrażacie to sobie? Nie, że nieprzegadane jak te wszystkie JAK ZAPEWNE JUŻ WIECIE PONIEWAŻ OD LAT UCZYCIE SIĘ TEJ SAMEJ RZECZY NA JEDYNYM PRZEDMIOCIE W SPECJALNEJ SZKOLE, nie pozbawione pisku kawaii panienek, tylko takie, że nigdy nikt się w ogóle nie odzywa, tylko muzyka plumka najwyżej. Ale wtedy trzeba by było animować gesty i miny i obrazy i tutaj nawet nieźle się zaczyna, ale psują, bo piszczące panienki dość szybko się odzywają i czar pryska. Szkoda.

Juuni Taisen

Wredna baba z wielkim cycem.

Niezbyt sensowna, ale bardzo seksowna historia o dwanaściorgu dziwaków, którzy zabijają się nawzajem, bo tak. Każde z nich reprezentuje innego zwierzaka z chińskiego zodiaku i podobno narrator ma się w każdym odcinku zmieniać, więc cieszy mnie, że zaczęli od dzika. Czy może raczej świni: wrednej i okrutnej baby (czy może po prostu: baby) z ogromnymi cyckami, jeszcze większymi gunami i potężnym ego. Niestety, wszystko jest koszmarnie przegadane, baba przez cały czas nawija i rozmawia z własnymi retrospekcjami (które widzimy) tłumaczy swoje aktualne działania (które widzimy) i nawet opisuje poczynania przeciwników (KTÓRE WIDZIMY!). Może lepiej by jej poszło, gdyby skupiła się na walce, nie gadaniu. Dziękuję pan Nisioisin.
Trochę mnie drażni szarpany, nabazgrolony lineart postaci, ale płynna animacja walk i ruchów postaci, pełne pogardy lub szaleństwa miny postaci, oraz odjechane designy pozwalają mi na to przymknąć oko.

Konohana Kitan

Ten fursuit się wyróżnia.

NUUUUUDAAAAAAA, PANIE, TEGO! Co zresztą było do przewidzenia dzięki tagowi "shoujo-ai". Całą fabułę opowiedział sympatyczny opening: mamy hotel, w którym zatrudnione są prawie wyłącznie małe dzieci, jak w manufakturach i kopalniach w dziewiętnastym wieku, urocze. Nikomu to nie przeszkadza, bo dzieci mają lisie uszka, więc nawet nie są ludźmi,  rasizm jest w porządku!~ Zgrywam się, ale i tak pewnie będę oglądać, bo widziałam, że gdzieś tam dalej pojawia się świnka, a przynajmniej stwór świnkopodobny.

Ancient Magus' Bride

Jest to MÓJ FETYSZ 

No to mamy smutną dziewczynkę przypominającą trochę tamtą z Elfen Lieda i rogatego pana, który kupuje ją za wór ziemniaków. Jednak zamiast licznych gwałtów, jak w Okane ga Nai, mamy sielską chałupkę, światełka i dziwne stworzonka. No, chyba że wykąpanie kogoś na siłę uznamy za molestowanie, ale to nawet się nie dowiem czy się przy tym dobrze bawił, bo pan okazał się tak rogaty, że nawet zamiast twarzy ma czaszeczkę, więc trudno go wyczuć. Widziałam narzekanie, że to anime nie jest aż tak zachwycająco piękne, jak manga - ale samo w sobie, bez jej znajomości, wypada naprawdę świetnie. Kiedyś pewnie porównam z pierwowzorem, bo kupuję polskie wydanie i odkładam wprost na stos rzeczy na kiedyś. Jeśli urwie nam od internetu to będę świetnie zabezpieczona. Na razie jednak planuję nadrobić tamte trzy prequelowe OAVki z zeszłego roku i oglądać tę serię, bo ma wszystko, czego potrzebuję: przytulny domek, odrobinkę horrorkowatej estetyki, parę z dużą różnicą wieku i wzrostu, a nawet głaskanie po głowie!

Recovery of an MMO Junkie

Ale kreatory postaci to te azjatyckie MMOsy mają świetne. I nic innego.

Typowa przepracowana Japonka postanawia przestać być typową przepracowaną Japonką i rzuca robotę. Rano budzi się i do niej dociera, że teraz ma cały czas kosmosu dla siebie, więc wchodzi na kiepsko zaprojektowaną stronę i pobiera przeciętne do bólu fantasy MMO. Zazwyczaj w anime postaci bohaterów wyglądają identycznie, tylko w innych strojach - tutaj jednak twórcy zaszaleli, bo bohaterka tworzy sobie postać FACETA (którego nazywa atrakcyjnym - co jest bardzo kontrowersyjne). Podoba mi się kodowanie kolorem: chłopiec bohaterki ma niebieskie włosy i większość stroju, żeńska bohaterka, którą spotyka w grze (i którą na 100% gra jakiś facet) jest cała różowa i, oczywiście, jak to baba, zajmuje się uzdrawianiem. Ich wspólne zachwycanie się grafą w przeciętnym azjatyckim MMOsku jest zabawne, gameplay już nie bardzo. Być może polubiłabym główną bohaterkę, ale jej gust growy jest żenujący. No ale w końcu przyjaźnię się z facetem, który gra w Overwatcha, poza tym jest w porządku, każdy musi mieć jakieś wady, nie?

Osake wa Fuufu ni Natte kara

Wszystko inne może zaczekać, teraz pij, to będziesz łatwiejsza!

Typowa japońska rodzina: młoda kobieta na kierowniczym stanowisku, poważna i szanowana, oraz jej siedzący w domu, gotujący i sprzątający mąż. Chyba tak go to frustruje, że codziennie po pracy upija żoneczkę, a potem dzieli się przepisem z widzami. Kobitka jest supersłaba z alkoholem, więc jeden lekki drink powoduje, że zupełnie się rozłazi, a ten jej jeszcze dolewa. Dalsza część odcinka wygląda jakby się miała przekształcić w pornola, ale nic z tego, nie obejrzymy sobie tych jej wielkich piersi, one są tylko dla faceta, który musi ją upijać, żeby się do nich dobrać.

Podobne:

0 komentarzy