6 powodów dla których nowe Kawaii ssie

Na tle Animage, Newtype, Megami i Arigato - otaku Otaku przepraszam, nie miałam akurat pod ręką. Miałam już o tym nie pisać, bo temat t...

Na tle Animage, Newtype, Megami i Arigato - otaku Otaku przepraszam, nie miałam akurat pod ręką.
Miałam już o tym nie pisać, bo temat trochę nieaktualny - kto chciał to już skrytykował, kupił też każdy bo faktycznie, wedle zapewnień, pojawiło się w każdym saloniku prasowym. Ale gdy migrena przechodzi, dopada bezsenność, a powołanie wzywa, szkoda go nie wykorzystać - tym bardziej, że świnki lubią pomyje, więc poniżej wylewam swoje. W punktach dla klików, z kreatywnymi śródtytułami dla beki!

1. Zwisłoucha

Moim pierwszym zarzutem jest już okładka. Prawdopodobnie, jak za starych dobrych czasów, nie chciało im się lub nie mogli pozyskać praw od Toei/Shueishy/Bird Studio (strzelam - nie wiem, kto dzierży międzynarodowe prawa licencyjne do Dragon Ball Super, ale ja nie muszę), więc żeby mieć zwracającego uwagę, śwecącego, hitowego Dragon Balla, po prostu wzięli render z Deviantarta - konkretnie ten. Wierzę że zapytali twórcę, podali też źródło w stopce, ale nadal wygląda to kiepsko i naokoło.
Zamienione obrazkami Precury/ Glitter Force z lewej i Shirrou Emiya z Rin Osaką z prawej.

2. Mangalica

Drugim i dla mnie najważniejszym problemem jest spora niechlujność w redagowaniu i łamaniu. Literówki czy przesunięte obrazki zdarzają się każdemu i wiadomo, że gdy już pójdzie do druku to nie da się poprawić. Mieliśmy błędy w Arigato do którego pisałam, zdarzały się i w Otaku, były też w dawnych Kawaii, Mangazynie, Animegaido. Nigdy jednak w takiej ilości: zamienione obrazki, zdublowane opisy i to tylko na pierwszych kilku stronach - a potem takie łatwe do wyłapania kwiatki jak cała strona na opis trzech głównych bohaterów Jurków na Lodzie, tyle tylko że nagle wszyscy mają ten sam wiek i wzrost, albo Shirrou i Rin Osaka. Tak jakby ktoś się spieszył i nie sprawdził, albo mu nie zależało i odwalił na kolanie. I "od fanów dla fanów" tego nie tłumaczy, wręcz przeciwnie - jeśli tworzysz z pasją, tym bardziej powinno Ci zależeć na jakości.
Żenujące podpisy pod obrazkami + kreatywne łamanie.

3. Duroc

Kolejnym problemem jest obiecywany powrót "starego dobrego", również tych elementów na które nikt nie czekał. Na szczęście ustrzegliśmy się zbyt kreatywnego łamania, tekstów zawalonych emotikonami i opowieściami o chomiku Alfredzie liżącym szuflady biurka po którym stepuje żyrafa Zenobia, oraz czcionki tak malutkiej że dziś niektórych starych numerów nie da się odczytać. Ale głupawe podpisy pod obrazkami (chociaż to bardziej pamiętam z czasów Mangazynu niż samego Kawaii), wklejony tekst piosenki wraz z tłumaczeniem, lekcje rysunku w stylu mangowym, wypełnione spoilerami i charakterystykami postaci opisy anime zamiast recenzji - są.
Pan mnie obraża, spoiluje, oraz nazywa twórców autystami, zdecydowanie tekst numeru, wprost z 4chana.

4. Dzikan rzeczny

Tematem numeru jest nostalgia i najnowsze hity. Nie, nie oficjalnie - ale na te dwie kategorie można prawie wszystko pogrupować. Są więc opisy nowości (hity), Dragon Ball Super (i hit i nostalgia), Atak Tytanów, Kulinarne Pojedynki i Yuri on Ice (hity), dla niepoznaki Hoozuki no Reitetsu - chyba żeby móc powiedzieć że nieprawda, że przecież nie piszemy o samej nostalgii i najpopularniejszych hitach!, są też Naruto, Evangelion i Akira - brakuje tylko Ghost in the Shella dla pełnego combo. Pewnie się nie zmieścił bo 9 stron zajmują felietony o początkach fandomu i historii pierwszego Kawaii. O Czarodziejce z Księżyca osobnego tekstu też nie ma - ale jest czcząca ją lekcja jak przerysować Usagi w swojej charakterystycznej pozie, więc dla mnie jest odhaczona.
Cała strona na trzy ciekawostki - I ładny obrazek, I guess?

5. Poland China

Zaskoczyły mnie trochę zapowiedzi, że magazyn ma mieć całe sto stron - teraz jednak wszystko jasne, gdy patrzę, jak bardzo wszystko rozepchano obrazkami. Narąbanie grafik mi nie przeszkadza - japońskie magazyny (jak Animage czy Newtype) są pod tym względem mocno chaotyczne, Arigato próbowało to naśladować - ich wygląd bardzo mi odpowiada. Rozumiem też, że magazyn w jakiejśtam Polsce nie ma szans na ekskluzywne materiały jak specjalny promocyjny obrazek na rozkładówkę, całostronicowy wywiad z seiyuu z ich zdjęciami czy projekty postaci. Ale cała strona na jeden obrazek z trzema malutkimi ramkami zawierającymi czerstwe ciekawostki, albo ta z ogromnym Piccolo i wąską kolumną tekstu to jednak trochę przesada. Przynajmniej nie ma tekstu na ukos i na boki, ramek ze spoilerami w lustrzanym odbiciu (bo te są w głównym tekście, honhonhon), a zgadywać którą kolumnę muszę czytać jako następną musiałam tylko kilka razy - to właśnie rozumiem przez brak nadmiernej kreatywności w łamaniu: nie jest dobrze, ale nie tak tragicznie jak bywało.
Więcej kreatywnych podpisów - sorry za jakość, za mocno się śmiałam.

6. Guziec

W starym Kawaii wodę w tekstach lano na potęgę, bo mieli płacone za słowa czy znaki, w tej chwili nie pamiętam - w każdym razie za objętość. Dlatego trochę wystraszyłam się widząc, że jednym z autorów jest Tenchi, który w dawnych, dobrych czasach wypełniał swoje "recenzje" całymi akapitami zachwytu nad najnowszą waifu - a te wymieniał jak rękawiczki. Miałam nadzieję, że się ustatkował, ale po tym jak w tekście o animowanym Boruto wylał ślozy nad tym, że strój małej dziewczynki (która "Szybko stała się moją ulubioną postacią") jest w anime bardziej konserwatywny niż w mandze, poczułam się jakbym wróciła do liceum. Z żenujących, niezgrabnych i niepotrzebnych kawałków wyróżnić jeszcze bym mogła próbę udowodnienia jak feministyczny był Dragon Ball, albo że Attack on Titan jest mocne, o, przepraszam, MOCNE, bo "w swoimi mistrzostwie deklasuje wiele innych, na pozór podobnych, historii" (nie, nie dowiemy się których), że trudno zanimować łyżwiarzy i dlatego Yuri on Ice nie było oparte na żadnej mandze, że maczugą można wyprowadzić prawy sierpowy, że w Jojo Hamon to nauczyciel pradawnej sztuki walki, a skoro reżyserowany przez Hayamę film nie wyszedł na kasetach/płytach to nie zrobili go na poważnie. Szanuję twórcę tekstu o Batman Ninja za powstrzymanie się od spoilera na temat finału (czym zresztą kilkukrotnie się chwali), ale ma u mnie minus za pisanie o Gorilla Groddzie bez wyjaśnienia kto to, bo nie wiem, skąd nawet fani Batmana mieliby znać jednego z przeciwników Flasha - z serialu aktorskiego? Z gry Injustice? Jest też dużo nieporadnie użytych słów, które zapewne miały być mądrzejszymi synonimami, ale wyszło jak wyszło. Mamy więc takie kwiatki jak "Dr Slump był stałym gościem na paskach wydawanego co tydzień magazynu", nazwanie przywódcy Armii Czerwonej Wstęgi i Pilafa "watażkami", oraz to, że Smocze Kule "stały się sposobem na wskrzeszenie postaci, które konały w starciach z coraz to bardziej wysublimowanymi zagrożeniami". No tak, bo "umierały" (faktycznie konającego pamiętam tylko Vegetę i moooże Raditza?) i "silniejszymi" już nie brzmi tak elokwentnie, azaliż. Albo "popularna ostatnio szczególnie w grach formuła battle royale" z odnośnikiem do przypisu, że spokojnie, autor wie, że oryginał zrobił Japończyk a PUBG i Fortnite to tylko podróby! Trzeba tylko najpierw ten przypis znaleźć, co wśród kolorowych ramek o słabej animacji będącej wynikiem złych warunków pracy, o niekanoniczności GT i Jedynej Słusznej growej bijatyce (tej najnowszej, oczywiście) stanowi wyzwanie. To wszystko poprawiłaby dobra redakcja, korekta, słownik w każdym domu i Google pod każdą strzechą, naprawdę. Trochę ciężej byłoby z czterema stronami masturbacji nad Akirą, rozpoczynającymi się od autora wyzywającego mnie od kiepów jeśli nie podzielam jego fetyszy. Albo z pięcioma stronami strzeszczającymi spis anime emitowanych i wydanych na kasetach w Polsce do roku 2000, który ukazał się w pierwszym albo drugim Kompendium Kawaii - zamaskowanymi jako historia fandomu w Polsce (który, jak wszyscy wiemy, zaczął się już za komuny, od bajek dla dzieci w kinach). Albo z tym nieszczęsnym przeglądem premier anime - najpierw pomyślałam, że lepszy od moich Zapowiedzi, bo wymienia nawet Neko Neko Nihonshi 3 (dwa razy, rofl) i Shiyan Pin Jiating o których mi się nie chciało wspominać, ale cóż z tego, skoro opisy wskazują na brak jakiegokolwiek researchu. Bo nie liczę, że taki koneser "z bagażem doświadczeń w dziedzinie pożerania anime" który "poszukuje raczej nieco bardziej wysublimowanej rozrywki" jak Tenchi będzie się zniżał do oglądania już zakończonych sezonowców gdy czekają nowe odcinki Boruto.
Tekst o Junjim Ito (rozmyłam, żeby nie redystrybuować) był tak dobry, że chyba jako jedyny zagiął czasoprzestrzeń i ustrzegł się kreatywnego łamania.

7. Pekari

Magazyn ma szansę na poprawę i przetrwanie - muszą tylko znaleźć inną tożsamość niż NOSTALGIAAAA, zatrudnić kogoś kto umie w skład i grafikę, oraz więcej potrafiących pisać osób. Pierwsze Otaku w końcu poszło do druku w wersji przed korektą, a i Arigato było mocno monotonne. Albo wypełnić kolejny numer tekstami tych, którzy byli nieźli już w tym - na przykład dziewczyny piszącej o Junjim Ito, chyba jedyny temat o którym przeczytałam tu z przyjemnością. Albo tej co napisała o Hoozukim. Może też teksty o rzeczach, które nigdy mnie nie obchodziły, jak Kulinarne Pojedynki czy Tsubasa były dobre? Tego nigdy się nie dowiem. Można też chociaż zatrudnić redaktora, który wytnie nic niewnoszące, niezdarne, blogaskowe dywagacje. Czy magazynom robi się QA? Powinno się je robić, temu w szczególności. Jego jedyną zaletą jest to, że nie jest Visual Scene #5, o który mieliśmy w dawnych, dobrych czasach niezłą wojenkę na Acepie. Teraz to już nie ma czasów.

Podobne:

0 komentarzy