Oglądajcie Love Live

Pierwsza notka na nowym blogu, trochę się denerwuję. Love Live! School Idol Project wzięło mnie z zaskoczenia. Nie lubię przemysłu produ...

Pierwsza notka na nowym blogu, trochę się denerwuję.
Love Live! School Idol Project wzięło mnie z zaskoczenia. Nie lubię przemysłu produkującego idolki, nie lubię anime go promujących. Są ładne i miłe, ale propagują rodzaj współczesnego niewolnictwa, które powinno czym prędzej umrzeć.

Tymczasem Love Live jest... inne. Lepsze. Również sympatyczne i pełne ładnych i "zwykłych" dziewczyn, ale jednocześnie tak jakby ma duszę. Dlatego opowiem Wam pierwszy odcinek.


Zaczynamy z grubej rury - zostaje wywieszone ogłoszenie, że żeńska szkoła z tradycjami ma wkrótce zostać zamknięta. Honoka, główna bohaterka, nie przyjmuje tego zbyt dobrze. Problem jest prozaiczny - za mało nowych uczniów napływa żeby opłacało się tworzyć nowe klasy dla kolejnych roczników.

Czołówka to najlepsze połączenie tańca 3D z animacją w 2D jakie widziałam, z czego ten pierwszy jest tak dobrej jakości, że ciężko rozróżnić. Naprawdę porządna, przyjemna dla oka i staranna robota.

Ta z lewej to Kotori, ta z prawej - Umi. Obie przyjaźnią się z Honoką i postanawiają znaleźć jakiś sposób na ratowanie placówki - w tym celu obchodzą całą i studiują jej historię i osiągnięcia. Próbują znaleźć coś, co przyciągnęłoby nowe uczennice, niestety, bez skutku.

Wróciwszy do domu, Honoka robi awanturę młodszej siostrze, która również chce iść do innej szkoły średniej niż ukochana Otonokizaka.

Potem wzrusza się albumem zdjęć matki z czasów szkolnych. Rodzicielka, oczywiście, chodziła do tej samej szkoły, nawet babka się tam uczyła.

Następnego dnia Honoka bierze ulotkę siostry i idzie sprawdzić, co jest tak atrakcyjnego w szkole, którą tamta wybrała. Okazuje się, że to naprawdę imponująca, wielka i nowoczesna placówka. Co zabawne, również wygląda na żeńską szkołę. W tym anime faceci przewijają się najwyżej w tle.

Jednak najbardziej uwagę głównej bohaterki zwraca wyświetlany na telebimie występ szkolnych idolek.

Dziewczyny są ładne, a ich piosenka i choreografia tańca świetne. Honoka dowiaduje się, że są też niesamowicie popularne i to właśnie ten zespół głównie przyciąga nowe uczennice do szkoły. Czy to nie oznacza, że powinny też przyciągać nadnaturalne ilości obleśnych, czterdziestoletnich wielbicieli młodych dziewcząt? Odpowiedzi na to pytanie oczywiście nigdy nie poznamy.

Nie wiem, czy widziałam dramatyczniejsze upuszczenie ulotki.

Honoka próbuje przenieść nowy, genialny pomysł na grunt swojej szkoły. Okazuje się, że więcej placówek ma własne zespoły idolkowe, co jednak nie przekonuje Umi, która z miejsca odmawia i idzie do swojego klubu łuczniczego.

Honoka podsłuchuje, jak zupełnie obca dziewczyna gra na fortepianie i ładnie śpiewa. Proponuje jej wstąpienie do klubu idolek, ta oczywiście odmawia i przepędza Honokę.

Tymczasem Umi nie może się skupić na treningu, bo myśli o tym, jak to fjnie by było być idolką. Oczywiście, w końcu kto by nie chciał ładnie tańczyć, śpiewać i nosić śliczne sukienki?

Kotori i Umi odkrywają, że Honoka trenuje taniec sama, niezrażona odmowami wszystkich, jak to zdeterminowane główne bohaterki mają w zwyczaju.

Oczywiście idzie jej beznadziejnie i co chwilę się wywala. Ale wysiłek nie poszedł na marne, bo dzięki temu dziewczyny zgadzają się pomóc jej utworzyć idolkowy klub.

Niestety, przewodnicząca samorządu odmawia utworzenia nowego klubu. Po pierwsze potrzeba minimum pięciu osób, po drugie stwierdza, że to wcale nie pomoże szkole i jest niepotrzebne.

Przygnębione przyjaciółki wychodzą ze szkoły, a Honoka robi to, co każda rozsądna osoba na jej miejscu. Czyli zaczyna śpiewać, zrzuca marynarkę, wybiega na ulicę i tańczy. Ech, gdyby tak dało się rozwiązywać problemy w prawdziwym życiu.

Podsumowanie

Sympatyczna, przyjemna dla oka i ucha seryjka. Bardzo podoba mi się, że bohaterki są zmotywowane przez ratowanie szkoły, a nie chęć zdobycia popularności, czy inne egoistyczne rzeczy. W dodatku nadal są zwykłymi dziewczynami i widzimy ich codzienne życie, nie są skupione tylko na tańcu i makijażu.

Mam taką nieodpartą ochotę przytulić tę serię.

Podobne:

2 komentarzy

  1. Gratulacje z okazji domenów! Widziałam jakieś dramatyczne gify z Love Live. Cieszę się, że to coś ładniejszego niż mi się wydawało.

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba mam coś ze wzrokiem - za duzo blura

    -
    smallboobslover

    OdpowiedzUsuń