Pierwsze wrażenia: Kamisama no Inai Nichiyoubi

Dzisiaj o anime, które mnie zdenerwowało. Niby opisuję te gorsze i mniej wyczekiwane serie, bo wszyscy już i tak dawno sprawdzili Watamote...


Dzisiaj o anime, które mnie zdenerwowało. Niby opisuję te gorsze i mniej wyczekiwane serie, bo wszyscy już i tak dawno sprawdzili Watamote, Free! i Gin no Saji, ale JEDNAK.
Ta oto dwunastolatka o aparycji siedmiolatki jest naszą główną bohaterką. A to tylko pierwszy z problemów.
Zaczyna się od retrospekcji, gdy widziana przed chwilą dziewczynka atakuje jakiegoś pana szpadlem, ale dostaje takiego kopa w twarz, że aż jej się fryzura niszczy.


Potem mamy narrację o tym, że dziewczynka jest lokalnym Gróbstróżem. To wszystko zobaczymy później, szczegółowo, w bardzo poszatkowany sposób. Szatkowanie informacji to druga cecha charakterystyczna tego odcinka, poza pomarańczową kolorystyką, spowodowaną przez nieustający zachód słońca.



Ai dzielnie, dzień w dzień, kopie groby dla mieszkańców wsi, w której mieszka. Musi być po jednym dla każdego, na wszelki wypadek, bo dziecku idzie to topornie, ale nikt nie może jej pomóc, bo tylko Gróbstróże mają moc pogrzebania kogoś tak, żeby umarł i nie żył.


W openingu pan Mhroczny Mhroczniak jest tak bardzo edgy, że przykłada sobie pistolet do głowy i z nim pozuje. SRS BZNS.


Bóg stworzył świat w sześć dni, a siódmego go opuścił. Powiedział ludziom, że mu nie wyszło, więc od teraz nikt się nie będzie rodził ani umierał. Żeby jednak za dużo zombie nie chodziło po świecie (bowiem nawet odstrzelenie połowy głowy zatrzymuje kogoś tylko tymczasowo), zesłał ludziom Gróbstróży, którzy mają za bardzo uszkodzone osoby grzebać na amen.


Taką właśnie osobą była Alfa, matka Ai. Nieoczekiwana śmierć jedynej krewnej sprawia, że dziewczynka przejmuje rodzinny interes.


Jest jednak nadal dzieckiem, które, jak to w anime, zachowuje się i jest traktowane jakby miało o połowę mniej lat. Bo dwunastolatki mogą już fizycznie dojrzewać, ale ona nie bardzo.



Ai przygarnęło bardzo sympatyczne małżeństwo, a przy okazji cała wieś ją rozpieszcza, bo jest tu jedynym dzieckiem - skoro bóg zakazał im się rodzić. Profesjonalny poziom jedynactwa.


Pewnego dnia dziewczynka kończy wykopywanie wszystkich czterdziestu siedmiu grobów i gdy zastanawia się, co ma robić dalej, zauważa, że zwykle zaludnione pola opustoszały.


We wsi na dziewczynkę wyskakuje Megamroczny pan, ale nie robi jej krzywdy, tylko bardzo długo gadają o głupotach.


Są też durne żarty z wyglądu, jak to w anime. Gdy pan się przedstawia, dziewczynka szczęśliwa mówi, że tak samo nazywał się jej tata, który kiedyś zostawił mamę, ale ten przecież nim nie może być, bo za młody.


Potem Ai idzie do serca wsi i wreszce zauważa przykrą prawdę - pan Tajemniczy I Pochmurny wybił wszystkich mieszkańców.

Wygląda na to, że miał powód, bo:

  • nic nie zrobił Ai, mimo, że też do nich należy;
  • trupy trzymały broń palną i były wszystkie w jednym miejscu;
  • najprawdopodobniej więc zaatakowali go.
Niestety, nie poznamy tego powodu, bo tak, tajemnica, zachód słońca, enigmatyczność.


Gość, który wyglądał na szefa wioski wychodzi i próbuje przekonać Ai, że wszystko w porządku, ale tylko straszy ją oderwaną połową głowy. Na szczęście Tajemniczy Łobszarpaniec "ratuje" ją i strzela do faceta.
Potem dziewczynka atakuje Mroczniaka szpadlem i widzimy tę scenę z poczatku, z kopem w twarz, już we właściwym kontekście. Gdy dziewczynka budzi się parę godzin po kopniaku, gość nakazuje jej pochowanie wszystkich i nawet pomaga trochę, wrzucając ciała na wózek.


Dziecko grzebie mieszkańców wioski i nie wie, co ma ze sobą zrobić, bo na co Gróbstróż tam, gdzie nie ma już kogo grzebać?


Idzie więc za panem Wampirycznym Diabelskim Pomiotem, który tłumaczy jej, że nie jest prawdziwym Gróbstróżem, bo tego się nie dziedziczy i bo przejęła się śmiercią najbliższych.


Jak na zawołanie, zza krzaka wyskakuje Prawdziwa Gróbstróżka i uśmiecha się w taki nieprzyjemny, typowy dla okrutnych kobiet, sposób.

PODSUMOWANIE:

Nie. Pomysł i świat są fajne, umieszczenie w głównych rolach upośledzonej moe dziewczynki i Tajemniczego Mroczniaka to bardzo złe rozwiązanie. Oboje drażnią na różne sposoby, zupełnie nie interesuje mnie co się z nimi dzieje i co czują. Powód dla którego Pan Zły wymordował wszystkich najbardziej mnie interesował, ale gdy zapytany bloger odpowiedział, że w drugim odcinku też tego nie wyjaśniają, przeklęłam tę syfiastą serię.
Zwłaszcza, że jest brzydka. Nie w taki artystycznie zamierzony sposób, jak Kaiba, Kemonozume czy Kino no Tabi (czemu wśród ambitnych anime jest tyle tytułów na "k"?), tylko przeciętna, przesłodzona moe panienka i przeciętny bishounen. A wieczny zachód słońca po prostu męczy w oczy.
Nie oglądam i nie polecam.

Podobne:

6 komentarzy

  1. Ta seria jest przedziwna. Składa się z samych dziwnych historyjek, które póki co jakoś kupy się nie trzymają. Za klimat dałabym serii 8 albo i więcej, ale niestety klimat to za mało. Jak zobaczyłam te małą, która tak Cię wkurzyła swoim jestestwem to stwierdziłam, że rzucam serię, ale coś mnie tknęło (pewnie palec Stwórcy, który zwiał w niedzielę) i tego nie zrobiłam. Oglądam ją dalej i powiem, że ona coraz bardziej mnie bawi :D Powinnaś oglądać dalej choćby po to, aby zobaczyć wyjątkowo komiczną scenę z odnalezionym ojcem Ai. W pierwszym odcinku to dziecko sprawia jeszcze wrażenie normalnego, potem jest tylko gorzej. No i Mroczniaka już nie będzie :( Ta seria to straszny kicz, ale nawet wciągający i pewnie stąd biorą się dosyć wysokie noty tej serii. Dla jaj warto oglądać dalej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie gdyby to była historia z tym klimatem, ale o kimś doroślejszym niż Ai i ten dupek (bo ona zachowuje się jak sześciolata a on jak dwunastolatek), to by mi tak bardzo awet ten wieczny zachód słońca nie przeszkadzał.
      Z ciekawości poczytałam spoilery i już wiem kto jest ojcem Ai i jak to było i stwierdziłam, że to za głupie na mój gust. Wolę się pośmiać z Brother's Conflict.

      Usuń
  2. Oglądam i żałuję. MADHouse schodzi na psy, ale powiem szczerze, że po przebrnięciu przez pierwsze odcinki (które tworzą zamknięty epizod, od którego rozpoczyna się cała historia) akcja w jakiś sposób mnie przyciągnęła. Nie wiem, czy to już stan do leczenia psychiatrycznego.

    Korzystając z okazji pochwalę się, że nie oglądam Free! Kisielogenne anime mnie nie interesują.

    PS. Paskudna grafika z Kino no Tabi była zamierzonym chwytem artystycznym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie skreślałabym od razu Madhouse, to duże studio i ma na koncie sporo bardzo różnych produkcji, za niektóre z nich będę im na zawsze wdzięczna. Zresztą nie sądzę, że to tutaj jest gorsze niż np. ekranizacje Marvela ;)

      A o Free jeszcze napiszę, spokojnie, nie mogę przegapić nowej produkcji KyoAni ;)

      Co do Kino, tak sądzę, że ta grafika miała ukazać, jaki ten świat jest brzydki. No i nie nazwałabym jej paskudną, bardziej uproszczoną i oszczędną :)

      Usuń
  3. Anime wygląda przyzwoicie, ale po Twoim opisie odechciało mi się go oglądać. Szkoda, bo pomysł na fabułę zapowiadał ciekawe rozwinięcie akcji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obejrzałem 2 odcinki, drugi lepszy niż 1, jakoś nie porywa, ale też tragicznie nie odrzuca. Jest nudnawo.

    OdpowiedzUsuń