Phi Brain: Kami no Puzzle - pierwsze wrażenia

Może być już tylko lepiej.- ja, parę dni temu . Długo nie pisałam... być może przez to, że mój blogasek w zmienionej rozdzielczości...

Może być już tylko lepiej.- ja, parę dni temu.

Długo nie pisałam... być może przez to, że mój blogasek w zmienionej rozdzielczości wygląda okropnie, być może przez to, że dziś opisywane anime było bardzo nieciekawe, nie wiem. Faktem jest, że pora mieć to z głowy.


Łamigłówki jeszcze nigdy nie były tak nudne.

Po co właściwie to oglądałam?

Szczerze to już zapomniałam. Nocia o sezonie też nie pomaga mi sobie przypomnieć - zapewne dopadł mnie mózgojad i wmówił, że może być interesujące. Do niczego takie mózgojady.

Odcinek


Dwa humanoidy płci męskiej (poznałam po głosach) chodzą po jakichś ciemnych korytarzach, cały czas powtarzając "pazuru, pazuru". Ten młodszy to będzie nasz główny bohater, ten starszy to taki Mr. Satan albo Don Kanonji tego uniwersum, czyli śmiesznie ubrany, zuchwały dorosły. Ach ci głupi dorośli, zawsze myślą że są mądrzejsi od nastolatków...


Pan oczywiście prawie ginie przez swoją głupotę i pewność siebie, na szczęście nasz Nastoletni Geniusz go ratuje.


Okazuje się, że te pazuru były śmiertelną pułapką. Nasz bohater się dziwi.


Czołówka przedstawia nam bohaterów, którzy i tak na razie nas nie obchodzą, bo w pierwszym odcinku pojawia się tylko Główny Bohater i Przyjaciółka Głównego Bohatera.


Szkoła. Ładna, ale CG bardzo takie sobie. Jak zresztą w całym odcinku, po prostu twórcy nie umieli w CG.


Oto członkowie Klubu Łamigłówek, które są tu, oczywiście, Serious Business. Oraz noga Kaito, naszego Bohatera, który uważa cały Klub za niedorastający do jego oczekiwań, uwielbia więc ich trollować i okazywać pogardę.
Widać to nawet po jego stroju, bo jako jedyny w szkole nie nosi nawet jednego elementu mundurka, bo by mu nie pasowało do gogli. Które z kolei nosi tylko jako opaskę do włosów, taką fajną.


Typowa Przyjaciółka z Dzieciństwa, Nonoha i typowe bicie Bohatera przez kobietę. Tęskniłam za grającą ją Kaori Shimizu, którą uwielbiałam jako Nakayamę, ale nawet ten głos nie uratował mnie z nudy.


Oto i siedziba Klubu Łamigłówek, gdzie naszych dwoje bohaterów przychodzi znaleźć kolegę, którego gra Akira Ishida i który faktycznie porzypomina trochę Kaworu i Xellosa.


Kolegi na razie nie ma, Kaito więc wraca do trollowania członków klubu. Ten z ogromną głową podobno cały dzień rozwiązywał swoje własne sudoku, więc, naturalnie, Nasz Bohater robi to w minutę.


Czym zachwyca cały klub, oprócz tych dwóch Głupich i Śmiesznych. Znowu grubas jako butt-monkey, takie zabawne i świeże, hehe, tylko że nie.


A oto i wspomniany kolega, a u dołu ekranik urządzenia, które podarował poprzedniego wieczora Bohaterowi. Tamże wyświetla się jakieś dziwaczne wyzwanie na rozwiązywanie łamigłówek, od widocznego, zamaskowanego stwora.
Kaito narzeka że łamigłówki nie powinny być śmiercionośne jak ta z początku odcinka i że to wszystko wygląda na podstęp i o co tu w ogóle chodzi, więc, naturalnie, korzysta z zaproszenia. Ponarzekałabym, ale taki jest właśnie imperatyw Nastoletniego Głównego Bohatera.


A to dyrektor szkoły, wygląda na to, że właśnie on pociąga na sznurki i jest w zmowie z Kolegą Granym Przez Ishidę. Jak dobrze że nie chcą zrobić Kaito krzywdy tylko podarować fajny gadżet!


Nonoha idzie razem z Bohaterem, w końcu komuś głupiutkiemu o małym rozumku trzeba wszystko tłumaczyć, żeby i widz rozumiał. Na szczęście twórcy pozwolili jej się nawet trochę przydać, jest bowiem spostrzegawcza i wypatrzyła oznaczenie, które im pomogło.


Najpierw jednak nauczy się latać.


Trafiają do komnaty z dużą ilością naraz schodów w brzydkim CG. Tajemniczy Pan W Masce mówi, że Kaito ma sam dygać na górę, ten zostawia więc przyjaciółkę przy drzwiach.


Na górze zostaje obdarowany cool bransoletką, która poza tym że bling bling ma dawać mu jakieś wzmocnienie w myśleniu.


Co się przyda natychmiast, bowiem pomieszczenie zaczyna zalewać woda, a Kaito musi rozpracować widoczny tu mechanizm i zapobiec utopieniu się własnemu i Nonohy.


W tym celu musi pociągnąć za jedną z trzech spłuczek.


Ale nie wie za którą, więc krzyczy.


Krzyk, jak bowiem wiemy, jest najlepszym rozwiązaniem każdego nastoletniego bohatera. W tym wypadku więc aktywuje bransoletkę, włącza świecące oko (tak, wiem, z tej perspektywy wygląda jakby nos mu się świecił) i Kaito Już Wie...


Chociaż tego nie można być pewnym, bowiem tutaj zostajemy uraczeni czołówką.
Czy nasi bohaterowie przeżyją w drugim odcinku? Czy Kaito zostanie Mistrzem Poke... Pazuru? Czy wszystko się dobrze skończy?
Nic mnie to nie obchodzi, ale odpowiedź i tak brzmi: oczywiście.

Podsumowanie

Dawnom się tak nie wynudziła. Nie wiem, czy anime takie słabe, czy wybitnie nie dla mnie, czy wyrosłam już z opowiastek o tym jak utalentowany bohater pnie się na szczyt lokalnych zabaw dla dzieci, czy gdyby to leciało na Polsacie z 10 lat temu, zostałabym fanką.

Nie jest źle zrobione, jest średnie, ale śledzić nie zamierzam, z ulgą więc porzucam.

Podobne:

0 komentarzy