Cotygodniowy Biuletyn Kulturowy #6

Miniony tydzień był pełen wrażeń, ale i ciężkiej pracy. Na szczęście Wiedźmin za chwilę wychodzi i wtedy, być może, prawdopodobnie, oby, wre...

Miniony tydzień był pełen wrażeń, ale i ciężkiej pracy. Na szczęście Wiedźmin za chwilę wychodzi i wtedy, być może, prawdopodobnie, oby, wreszcie odpoczniemy. Albo utopimy się pod mejlami. Cokolwiek nastąpi, odejdziemy z godnością.


Ale też Wam powiem, nie mogę się doczekać aż ci recenzenci narzekający na to, że gra na konsolach nie wygląda tak dobrze jak na trailerach zobaczą wreszcie wersję pecetową, oby tylko nie grali na minimalnych.


Avengers: Czas Ultrona

W zeszłym roku byłam całe dwa razy w kinie, a w tym, od początku, już trzy. Nie lubię tego, bo dopłacam za marne 3D od którego tylko łeb mnie boli, łatwo trafić na przeszkadzających ludzi i tak dalej - ale, z drugiej strony, szybkie zaliczenie to jedyny sposób, żeby uniknąć spoilerów. Ja spoilery lubię i nawet wolę je znać, ale mój Jacek nienawidzi, więc jedyną obroną jest atak i pobiegliśmy na seans o piętnastej, dzięki czemu było tylko jakieś kilkanaście osób na sali. Film mi się podobał, co mnie smuci, bo nie mogę być hipsterem narzekającym na to, że u Whedona wszyscy rzucają one-linerami; mnie te one-linery, jak większość, bawią. Ultron był naprawdę zabawny, obok Lokiego najlepszy Główny Zły w MCU. No ale nie jest ciężko być bardziej interesującym od Malekitha, Ronana czy Justina Hammera. Vision również bardzo satysfakcjonujący, to chyba najbliższy substytut Beta Ray Billa jaki kiedykolwiek dostanę w tych filmach, bo nie wierzę, żeby Bill miał się kiedykolwiek pojawić. No i to, na co najbardziej czekałam, czyli Hulkbuster kontra Hulk, jeeej, dostarczyło. Bardzo bawi mnie też ilość oburzenia na różne elementy filmu, na przykład że cygańsko-żydowskie rodzeństwo grają BIALI ludzie (kij z tym, że Taylor-Johnson jest półŻydem), no ale to te same osoby co oburzały się, że Honey Lemon w Big Hero Six nie jest stereotypową Latynoską, bo co to za Reprezentacja.

Tron: Dziedzictwo

Nigdy nie miałam okazji obejrzeć pierwszej części i w końcu stwierdziłam, że co tam, jak zrobili sequel po prawie trzydziestu latach to przecież nie będą wymagali dobrej znajomości oryginału, jeśli chcą zarobić! No i faktycznie, wszystkie informacje dostaliśmy na nowo, momentami nawet jakby żadnego poprzedniego filmu nie było. Jacek trochę narzekał, bo jedynka była pełna nerdowego języka, na przykład mówili o pamięci RAM, podczas gdy tutaj mamy takie typowe technofantasy mambodżambo o DNA kodu i takich tam. 3D za to trochę mniej od czapy, nadal go nie lubię, ale tutaj przynajmniej jest dopracowane (jak zresztą wszystkie efekty) i ciekawie zastosowane, tylko do scen wewnątrz komputera. Olivia Wilde bardzo estetyczna, komputerowo odmłodzony Jeff Bridges jeszcze odrobinkę wpada w uncanny valley, ale już bardzo mało, już prawie jesteśmy na miejscu.

:REverSAL tomy 1-2

Biorę teraz bardzo dobre, doraźne lekarstwo na migrenę, ale ma ono wadę - jeśli atak następuje wieczorem, budzę się w środku nocy już bez bólu głowy i przez jakiś czas nie mogę zasnąć. Z tej okazji ostatnio przeczytałam sobie jedną z manguś, które nabyłam już dawno, ale jeszcze jakoś nie miałam okazji. Bardzo przyjemna, krótka historyjka, ślicznie narysowana (co mnie zachęciło do Śmiechu w Chmurach), trochę kliszowa, zwłaszcza postać głównej bohaterki, ale jest nawiązanie do epoki Heian i fajny piesek, więc jest dobrze. Podobało mi się też, że absolutnie nie było romansu, mimo że Ayame blisko współpracuje z całkiem atrakcyjnym, młodym facetem - to by tylko rozwadniało fabułę. Otai ponarzekała na nadmiar flaczków i faktycznie, każdy trup równa się rozbryzg krwi i jelit, jakby od jakiejś matrycy. Więc no, jeśli jesteście wrażliwi to uważajcie, ale mnie irytował ten brak bardziej finezyjnych śmierci.

Warszawskie Targi Książki i Komiksowa Warszawa

To przez tę imprezę wrzucam Biuletyn wyjątkowo z niedzieli na poniedziałek, a nie w środek weekendu - żeby móc napisać o imprezie już po jej skończeniu. Chociaż tak wiele do powiedzenia nie mam, bo nadal nie jestem zbyt socjalna, więc w piątek po prostu wpadliśmy tam i nakupiliśmy 10 kilo komiksów i figurkę prosiaczka z Misia Uszatka od Tissotoys, inicjatywa robienia figurek z dobranocek i komiksów to Dobro i Mądrość. Pierwszy raz byłam na Targach od kiedy wyniosły się z Pałacu Kultury na Stadion Narodowy i z tej okazji nawet pojechaliśmy po raz pierwszy tą słynną drugą linią metra. Stadion faktycznie luźniejszy, ale tylko odrobinę, a mapy obiektu dużo mniej czytelne. Dlatego nie zdążyłam w niedzielę na spotkanie z Bouletem, na które bardzo chciałam iść, bo nie znalazłam drogi. A potem nie poprosiłam go o autograf, bo nie mam pojęcia jak się kogoś prosi o autograf, więc generalnie ataki paniki, najgorsza impreza i zostający w domu żeby piwniczyć mieli rację. Dlatego jeżdżenie na konwenty nie dla mnie, bo z imprezy w Warszawie mogę w każdej chwili wrócić w najwyżej godzinę, a z takiej Łodzi czy Krakowa to już trudniej i dłużej. Ale na mangowych przynajmniej można wyczytać z identa kto kim jest i zaczepić, a nie zastanawiać się czy ten kolo to znajomy czy jest tylko podobny.
Tak, ten kawałek wpisu nie jest o imprezie, tylko o moim nieprzystosowaniu społecznym do imprez, fuck you, przynajmniej się jeszcze obkupiłam i w sumie waga chyba dobiła do dwunastu kilo komiksików, aw yeah. Komiksiki.

Stare newsy

Moja ukochana Rin Hoshizora z Love Live się sprzedała już jakiś czas temu i "sfotografowała" z Sonikiem. Teraz Sega ruszyła z głosowaniem na kolejną serię gier, którą będą pokazywać z Rin - ja bardzo liczę na Yakuzy, pomyślcie, tyle możliwości! Z okazji kinówki twarz Rin ukazała się także na opakowaniach ramenu, do których dołączono też naklejki z μ's. 
Również i inne dziewczyny z zespołu są zapracowane - Elicchi właśnie wybrano do promowania japońskiego Amazonu, natomiast Aina Kusuda, użyczająca głosu Nozomi, zapowiedziała swój solowy debiut na jesień.

Na Komiksowej Warszawie kupiliśmy między innymi drugi album zbiorczego Valeriana od Taurusa, to dobry moment, bo Luc Besson właśnie ogłosił światu, że pracuje nad filmową adaptacją. Co jest nieco niepokojące, bo kiedy ostatni raz Besson nakręcił coś dobrego, ze siedem lat temu?

Konami może i nienawidzi Kojimy, Igarashiego i niekomórkowych graczy, ale przynajmniej dobrze promują nadchodzącego MGSa figurkami od Square'owego Play Arts Kai. Tym razem można kupić figurkę seksownej snajperki Quiet, która jest śliczna i starannie wykonana, a w dodatku ma mięciutkie cycuszki, co wywołało adekwatne oburzenie (wypuszczony wcześniej w tej samej serii Venom Snake ma miękkie pośladki i mięśnie na klacie, no ale kogo to).

Kółczeko wzajemnej adoracji

Zwierz napisał noteczkę o Forever - ostatnio skasowanym po jednym sezonie serialu, którego wprawdzie nie oglądałam, ale który zachwycił mojego Jacka i jego bratową, a są to osoby o wybitnym guście, więc straszna szkoda. Spell ruszył z nowym blogaskiem z krótkimi wrażeniami z różnych komiksów, za co jestem mu wdzięczna, bo uratował mnie przed kupieniem Kiki z Montparnasse'u. Przyjemnie i szybko się czyta, właśnie tak chciałam pisać o komiksach gdybym chciała o nich pisać, ale już nie muszę. Miras napisał o Cyklu Inkwizytorskim Piekary, po który jakoś nigdy nie miałam okazji sięgnąć, a dzięki niemu wiem, że już nie warto, za stara na takie rzeczy już jestem. Scamp kontynuuje ponowne oglądanie swojego ukochanego Code Geassa po latach i bardzo interesująco komentuje, nawet jeśli mało pamiętacie albo nie lubiliście tej serii, jego perspektywa jest dość interesująca, nie trzeba się zgadzać. Na koniec, Kirima napisała o Yotsubie, chyba każdy przynajmniej o niej słyszał, ale jeśli nie, to teraz może.

Podobne:

18 komentarzy

  1. Też byłam w kinie na Avengersach! Wczoraj ;P Film całkiem niezły, ale śmiać mi się chciało bardziej niż zwykle przez mądre, naukowe gadanie bez ładu i składu, byleby tylko brzmieć inteligentnie i przeciętny widz pomyślał, że to takie super. Ultron był przesłodki! Tak mu fajnie z androidowej gęby patrzyło.
    I znów, też byłam na targach po raz pierwszy od ich przeprowadzki na stadion ;) Chciałam dorwać Dzienniki Japońskie więc szukałam wydawnictwa Znak. Przeszłam dwa razy całe piętro i nie widziałam ich, dopiero panie w informacji mnie nakierowały gdzie to jest, i ku mojej wielkiej irytacji wszystko już wyprzedali. I w ogóle nie mogliśmy znaleźć też mangowych stoisk, ale potem jakoś się zorientowałyśmy że są na innym piętrze.. i że to inne piętro w ogóle istnieje ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Łodzi możesz wrócić w dwie godzny jak trafisz w pociag :P Byś jakąś listę tych komiksikó zapodała, wszyscy siez awsze po KW chwalą to pochwal się i Ty. btw. słyszałem że Hanami ma wypuszczać artbook Tanuiguchiego jeśli jeszcze nie wiesz

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, ten film był momentami głupi i patetyczny, ale, well, takiego się spodziewałam :D
    Myśmy pytali dwa razy jak dostać się na to niższe piętro do którego wrzucono komiksy i antykwariaty, nie było łatwo, ale przynajmniej się udało :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dwie godziny to za długo, przy moim szczęściu czekałabym drugie tyle i pół dnia stracone ;_;
    Jacek nie lubi jak się chwalę boghactwem w internetach, dlatego nie zrobiłam już więcej notek o mojej kolekcji. Wprawdzie sam mi proponował focie tych 10 kilo, ale już wolałam nie. Będę pisać o tym co kupiłam, w Biuletynach a może i nawet osobnych notkach. Najbardziej cieszę się zbiorczym Profesorem Filutkiem, miłość i dobro <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w sumie to lubię chodzić do kina, ale też nie cierpię 3D bo to moim zdaniem największe oszustwo ostatnich kilku lat. Bilety są odczuwalnie droższe, cały film jest jakiś ciemny, a same sceny 3D wcale dupy nie urywają; no łaaaaaa, 2 razy na cały film jakieś paprochy mi latają przed oczami, warto było dopłacić 8 złotych. Problem mam taki, że większość seansów to 3D i trudno czasem znaleźć dobry termin by iść na 2D tak żeby było jeszcze z napisami, a nie z dubbingiem.
    Avangersy fajne, z resztą cały MCU mi się podoba. Kumpel ma za to ból pośladków o jakieś nieścisłości względem komiksów i nie da się go przegadać, że całe MCU to nie żadna adaptacja, ale nowa odsłona całej marki. Tak samo nie przegadasz go, że Marvel do niedawna nie miał prawa umieścić w swoich filmach Spider-mana obok X-menów bo dawno dawno temu sprzedali prawa do filmów z człowiekiem-pająkiem i w obliczu wielkiego biznesu życzenia fanów i purystów można schować do szafy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja Avengersów chyba obejrze kiedyś przy okazji... nie mam do filmów z uniwersum Marvela nic, ale w sumie muszę mieć na nie humor (Thora pamiętam tylko początek i koniec, bo ... zasnęłam XDD), ale ostatnio z własnej woli obejrzałam Iron Mana 2 i nawet mi się podobało.

    Ja muszę mieć odpowiednie warunki na konwencie, więc jeżdżę tylko na te, na których mogę je sobie zapewnić.Minus Magni Expo, z którego mam nadzieję uda mi się wrócić cała i zdrowa tego samego dnia do domu XDD

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedyny film, w którym autentycznie podobało mi się 3D to był Avatar Camerona, bo tam zrobili takię sztuczkię że rzeczy nie wystawały na zewnątrz, tylko do wewnątrz, więc miałeś wrażenie, że zaglądasz przez okno na tę śliczną scenerię. Tak, dystrybutorzy forsujący 3D powinni się puknąć, na szczęście Mad Maxa już udało nam się znaleźć z subami w 2D i jutro idziemy i fajno będzie :3
    Przecież MCU to osobne uniwersum, bodajże Ziemia 199999. Czy to, że Ziemia 616 się różni od Ultimate też go boli? xD
    Moim głównym problemem z MCU jest właśnie to, że Marvel porozsprzedawał te prawa i ma opory przed choćby nawiązywaniem do postaci do których prawa mają, bo "zwykli widzowie byliby zdezorientowani obecnością Miss Marvel w ostatniej scenie" czy inny bullshit. Dlatego nadal wolę gry i kreskówki, ale filmy też są przyjemne, tylko właśnie nie mozna być purystą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, jak najbardziej to rozumiem, to i tak lepiej niż moja mama, która w życiu nie obejrzy nic z wybuchami i akcją, tylko romansidła i obyczajówki. Nawet lubienie RDJ nie zachęciło jej do ajronmenów :)
    Ja kiedyś byłam w stanie nie spać cały konwent, albo znaleźć sobie miejsce pod stołem i się kimnąć, ale im człowiek starszy tym bardziej łupie w krzyżu, tym bardziej gdy można w kilkadziesiąt minut wrócić do własnego łóżeczka i prysznica :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dalej mi się cykl podoba :)
    Akurat ja do kina chodzić uwielbiam, i bywam tam nie mniej niż 2 razy w miesiącu. Na Avengersach też byłam i mi się ogólnie podobały, choć romans i śmierć takie z tyłka. I chciałam tylko przypomnieć, że Quicksilver i Scarlett Witch, to może genetycznie żydo-cygany, ale z wychowania Słowanie. Poczułabym się miło połechtana obecnością mojej reprezentacji (no co, dają to brać) w filmie hamerykańskich, ale w sumie tę nieokreśloną Europę Wschodnie tak dziko i biednie przedstawili, że trochę zepsuli wrażenie (btw, w Blach Widow, w filmie jest aż trzech Słowian - je!).
    Targi mają bardzo fajną ilustrację, z tą syrenką :D I 12 kilo komiksów, jak fajnie *___*

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też jakoś nie jara 3D, ale chodzenie do kina jest bardzo spoko. Myślałabym inaczej, gdybym miała wielgachną, wygodną kanapę i ekran z milionem cali w domu - wtedy to już wolałabym kupić film na DVD albo czymś takim, bo w sumie jakiś czas po premierze potrafią kosztować 20-30zł. No i jest internet. :>
    Mi Wiesiek, niestety, nie pójdzie. Mam za słaby komputer, a konsoli nie mam wcale. Poczekam, aż będzie bardzo tani i wtedy go kupię, może już będę miała odpowiedni sprzęt. Ale szkoda i tak. ;_;

    OdpowiedzUsuń
  11. My zawsze jakoś źle trafiamy w kinie, na takim Les Miserables na przykład pod koniec wpadła baba i zaczęła nas ochrzaniać, że jej miejsca zajęliśmy, oczywiście przyszła na kolejny seans i przeprosiła, ale Jacek i tak przegapił dość ważną scenę :|
    W tej chwili to nawet nie wiem kim są Romanowowie, bo w komiksach ostatnio okazali się wcale nie być dziećmi Magneto xD W dodatku sam Magneto już jakiś czas temu przestał być polskim Żydem, a stał się niemieckim, chyba Polska była zbyt uncool xD

    Mnie ta "europa wschodnia" nie przeszkadzała tak bardzo jak innym, bo widziałam w niej Latverię, której MCU mieć nie może, bo prawa do Doktora Dooma ma inna wytwórnia ;_;

    Nie jest tak fajnie gdy musisz to wszystko targać, dwa dni miałam zakwasy w ramieniu xD

    OdpowiedzUsuń
  12. No my właśnie mamy spory telewizor nawet z 3D po to, żeby nie musieć chodzić do kina :D Tyle tylko, że na blureje nadal się czeka, John Wick nie dość, że w Polsce był trzy miesiące po światowej premierze, to potem jeszcze cztery czekałam na płytę ;_;

    To nawet lepiej, że zagrasz dopiero za jakiś czas (jeśli w ogóle, ma się rozumieć), bo na początku duże gry zawsze mają problemy, a do tego czasu wyjdą już patche, nowa zawartość i pewnie potanieje, więc będziesz mieć podwójnie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeej, zazdrość *-* mam nadzieję, że się takiego dorobię! Fakt, często trzeba czekać, no ale to już wszystko zależy od widza, mnie na przykład nie przeszkadza, że mam do czegoś dostęp długo po premierze, bo i tak jest tyle do obejrzenia czy przeczytania, że w tym czasie znajdę sobie mnóstwo rzeczy do roboty.
    A w Wiedźmina zagram na pewno, bądź co bądź jestem fanką. No i prawda to, że przeważnie jest w takich grach sporo błędów, a jak jest aż tyle różnych zakończeń, to na pewno mieli kupę roboty, naprawdę się nie zdziwię, jak będzie sporo łatek. Masz rację, czekanie ma swoje plusy. :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No mi też nie przeszkadza czekanie, poza tymi kilkoma tytułami na które się ostro napalam, więc dlatego się poświęciłam i poszłam na Mad Maxa a wcześniej na Avengers do kina :)
    Zakończenia to jedno, ale generalnie gry z dużym, otwartym światem mają sporo problemów i śmiesznych bugów. Przed chwilą widziałam screen jakiegoś usera, któremu się Geralt po prostu zapadł w ziemię, w trawie na jakimś polu, fun, fun, fun :D

    OdpowiedzUsuń
  15. No tak, to typowe. Chociaż wolę to niż wchodzące na pionowe skały konie ze Skyrima. A to nawet nie jest bug.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam ten pech, że chadzam na filmy animowane, na które jakimś nieznanym mi cudem często chadzają małe dzieci, które mówią głośno i emocjonująco...
    Ciii, nie akceptuję, że w jakieś tam serii Uncanny ktoś im powiedział, że Magneto nie ich stary. Ja wiem lepiej. Mnie nie oszukają! A Magneto był Żydem niemieckim, który wojnę spędził w Polszy, m.in. w gettcie warszawskim xD A przynajmniej tak było w tym komiksie o jego przeszłości, który wpadł mi w ręce.
    Hm, to może być jakieś wytłumaczenie, ale jako, że ogólnie jaram się tym regionem, to boli bardziej :P
    ...Mała cena za tyle nowego spamu na półkach C:

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej, to mi przypomina jak poszłam lata temu na Mulan, zanim to wyświetlili w naszej wiosze to do Kaczora Donalda dołączyli komiks streszczający film i jakiś dzieciak siedzący obok co go czytał (też go czytałam przed filmem) co chwilę mi opowiadał co będzie dalej ;_;
    Ach, no jak się jarasz to faktycznie złe przedstawienie może boleć, mimo że już nie kocham tak bardzo historii Francji jak kiedyś, to nadal mnie wkurza gdy ktoś myli Ludwika Czternastego z Piętnastym xD

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja ostatnio byłam na Sekretach Morza, to nawet jak specjalnie usiadłam w pierwszym wolnym rzędzie z przodu, jak najdalej od reszty ludzi to słyszałam komentarze :P Ale w sumie zabawne było, jak pod koniec filmu, dzieciaki za mną się rozpłakały - to tylko świadczy o tym, że to jednak dobre zakończenie filmu było ^^
    Przygotowując się na maturę z historii wkuwałam szczegółowo czym się który Ludwik od siebie różnił, bo mi się cały czas milili... Nie odważyłabym się teraz odpowiedź na to z pamięci, ale jak mnie postawią pod ścianę, to chyba powiedziałabym dobrze :P

    OdpowiedzUsuń