Świnie w mediach [13] - Brothers Conflict

Jak na kogoś kto nie lubi reverse haremówek, mam już aż osiem notek otagowanych tym, uh, gatunkiem. Cóż mogę powiedzieć? Lubię pływać w eks...

Jak na kogoś kto nie lubi reverse haremówek, mam już aż osiem notek otagowanych tym, uh, gatunkiem. Cóż mogę powiedzieć? Lubię pływać w ekskrementach. Wchodzić na Tumblera, Tanuki, Kotaku i Pudelka. Czasem. W odpowiednich dawkach.

Główna bohaterka z moimi ulubionymi braćmi - rudym twórcą gier wideo i nieporadnym przy dziewczynach sportowcem.

Brothers Conflict to typowa adaptacja otome - bidna, słaba i głupia. Ale, jednocześnie, bohaterka czasem przypomina sobie, że nie jest dmuchaną lalą, niektórzy z braci są sympatyczni i tylko jeden jest creepy stalkerem gwałcicielem mordercą przemocowcem, co jest naprawdę niezłym wynikiem na taki tłum facetów.


 No więc pewnego dnia jeden z chłopców się załamuje i ma kryzys tożsamości i wogle i z tej okazji robi straszny burdel w swoim pokoju. Burdel niedosłowny, dość malowniczy, bo po prostu porozrzucał rzeczy po podłodze. No przecież taki śliczny i pachnący bohater otome nie mógłby mieć w pokoju prawdziwych śmieci, papierowe torebki z ekskluzywnych sklepów i ręczniki muszą wystarczyć!

I jest wśród tych tego syfu też świnia. Nigdy się jednak nie dowiemy, czym naprawdę była, bo więcej nie wystąpi - poduszką? Maskotką? Może była z plastiku? A może nawet z jadeitu, w końcu oni wszyscy są bogaci? A może to anime jest po prostu tak słabo zrobione, bo ten wielki lód w objęciach chłopca dotkniętego rozpaczą też do końca nie wiadomo z czego jest, czy miękkie to, czy twarde.
Życie pełne zagadek!

Podobne:

3 komentarzy

  1. Obejrzałam kiedyś jeden ep xD! I tak się kończy moja przygoda z większością tego typu serii, bo nie mogę znaleźć motywacji, by obejrzeć dalej XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Absolutnie się nie dziwię, jeśli nie ogląda się anime w naprawdę ogromnych ilościach albo nie lubi się nurzać w ekskrementach czy konkretnym gatunku, to nie warto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, ja to oglądałam... Ale czasem trzeba coś durnego, no po prostu trzeba :P
    Fascynująca refleksja. Rozglądając się po pokoju, dochodzę do wniosku, że w sumie posprzątać to nawet nie najgorszy pomysł... Choć żadna świnia się nie zaległa. Ale wszystko kwestią czasu.

    OdpowiedzUsuń