Jesień 2015; krótkometrażówki

Mam wrażenie, że może nie co sezon, ale miarowo wzrasta ilość krótszych serii. Ich odcinki stają się też dłuższe, z dwóch-czterech do nawet ...

Mam wrażenie, że może nie co sezon, ale miarowo wzrasta ilość krótszych serii. Ich odcinki stają się też dłuższe, z dwóch-czterech do nawet dziesięciu minut. To dobrze, bardzo dobrze, również dla samych Japończyków, którzy mogą sobie coś takiego pooglądać na telefonie w podróży - sama oglądałam Copihana czy Higepiyo na moim beznadziejnym telefonie. Jeśli kiedyś zdobędę lepszy, może wrócę do takiego oglądania.

 Tymczasem sprawdziłam dla Was (tak, dla Was, nie, że po prostu lubię!) większość emitowanych w tym sezonie krótkometrażówek. Tytany w Podstawówce i Diabolik Lovers mają jednak już na tyle długie odcinki, że może obczaję je na spokojnie i osobno, zobaczymy.


Itoshi no Muco/Lovely Muuuuuuuco!


Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak jestem szczęśliwa, że Crunchy zlicencjonował Muco! To już trzecia seria adaptująca mangę o niezbyt mądrym piesku rasy Akita i jego właścicielu, wytwórcy szklanych naczyń. Tak, jeśli chcieliście anime o dmuchaniu szkła i Glasslip Was zawiódł, nie martwcie się, Muco dostarczy! Dwie poprzednie serie, od studia Doga Kobo, miały dwuminutowe odcinki, były emitowane w 2013 i 2014 roku i nie udało mi się znaleźć nawet RAWków. Dlatego właśnie kocham Crunchyrolla!
Samo anime jest tym razem produkowane przez DLE, odcinki trwają aż 12 minut i są zrobione w paskudnie tanim flashu. Ale to komedia, gdzie designy nigdy nie miały być piękne, a najważniejsze są żarty. Te wyjątkowo do mnie trafiają, nienawidzę awkward sytuacji w prawdziwym życiu, ale lubię awkward komedie. Wiecie, taki humor typu ktoś coś powie i nastaje długa i niezręczna cisza gdy druga osoba (lub pies, w tym przypadku) przetwarza to w swojej głowie.
Muco jest kochanym pieskiem i z radością będę obserwować jego poczynania. Tym bardziej, że jedną z postaci pobocznych gra mój ukochany Keiji Fujiwara!

Miss Monochrome The Animation 3

Maneo nadal najlepsza postać

Największym rozczarowaniem jest brak nowego openingu i endingu - dostajemy dokładnie te same co w drugim sezonie. chciałabym wierzyć, że tylko dlatego, że nie zdążyli zrobić nowych: seria jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej, zapowiedziano ją zaledwie miesiąc temu i jeszcze do niedawna w paśmie Ultra Super Anime Time poza Hackadoll i Kagewani miało być jakieś nigdy nieogłoszone, autorskie anime Hiroyukiego Imaishiego.
No ale nie ma tego złego i tak dalej, bo dostałam WIĘCEJ MISS MONOCHROME
Dosłownie to, jak już wspomniałam, Monochrome nadal przygotowuje się do swojej pierwszej trasy koncertowej, mamy oczywiście narracyjne wprowadzenie, bardzo lekkie, nienachalne i, oczywiście, głosem Fujiwary. Bardzo, bardzo cieszę się, że dostałam wincyj.

Hacka Doll the Animation


Ekranizacja, uh, mobilnej appki z newsami. Nie, serio: Hacka Dolle to skrypty, oczywiście tu przedstawione jako słodkie dziewczynki, które dobierają newsy według gustu użytkownika. Odcinek zaczyna się subowaną po japońsku narracją w doskonałym angielskim, pewnie wynajęli jakiegoś nejtiwa, ale i tak lekko strachłam. Mimo, że serię produkuje Trigger, tym razem nie pracuje przy niej Sushio, więc designy postaci bardzo się różnią od ich dotychczasowych bajek. Za to animacja jest chyba najlepsza ze wszystkich prac Triggera zaraz po Little Witch Academia.
Sam humor polega na dwóch rzeczach: tym, że trzy główne bohaterki są głupie i leniwe, oraz nawiązaniach. Nawiązania na szczęście nie kończą się na TA ZNANA RZECZ ISTNIEJE, WSPOMNIELIŚMY O NIEJ, ŚMIEJCIE SIĘ, tylko są odrobinę bardziej kreatywne. Przy tym jak zwykle zaskakuje mnie, gdy nie robią "parodii" danej rzeczy ze zmienionymi kolorami włosów i przekręconymi dla niepoznaki imionami, tylko wprost pokazują okładki. Jeśli natomiast chodzi o żarty z tego, że jedna z dziewczyn jest nadpobudliwa i tępa, a druga to leniwy klon Rei Ayanami, to, cóż, trzeba takie rzeczy lubić. Ja po Excel Sadze jestem odporna na energiczne i głośne idiotki, a ta tutaj jest wyjątkowo śliczna.

Kagewani


Ostatnia seria z Ultra Super Anime Time to horrorek w stylu graficznym Yamishibai, tylko tym razem o potworach z miejskich legend. Niby Tomokazu Sugita gra tu głównego bohatera, ale pojawia się tylko na chwilę na samym początku (jako narrator) i na końcu (we własnej osobie). Potwór jest brzydki ale mało straszny, umierający ludzie nieinteresujący, przez co poczucie ich zagrożenia też mnie nie rusza.
No ale nie było źle, może potem będzie więcej Sugity, zobaczymy.

Teekyuu 6


Żyjemy w świecie, w którym nieprzerwane pasmo kolejnych sezonów Teekyuu płynie od wiosny. Czy doczekamy się pełnego roku Teekyuu? Czas pokaże, nawet do końca nie wiadomo kiedy, bo kolejne sezony były zapowiadane w różnych momentach.
Tymczasem pierwszy odcinek znów wita nas czymś, czego jeszcze nie było - wygłupami trzech porąbanych członkiń klubu na wuefie, podczas gdy ta jedyna normalna siedzi w klasie i nie może komentować ich głupot, więc te tylko prześcigają się w dziwnościach.
15/10, AOTY of the season.

Onsen Yousei Hakone-chan

Jeden z niewielu żartów Moriego nie o Hitlerze.
 Taka sobie komedyjka o Zwyczajnym Chłopaku, który jest sprzątaczką magicznego baseniku przy świątyni, z którego oczywiście wyłazi boginka, która naturalnie jest loli. Chłopak jest zakochany w ładnej dziewczynie, w której cycki wpada, a raczej zostaje wepchnięty przez boginkę.
Jednak będę to oglądać dalej z wielką przyjemnością, ponieważ trafia do mnie pełen antysemityzmu humor Moriego, fansubera z 4chana (IRL z Australii, wiecie, jak ktoś shitpostuje to zawsze Australicznycy). Otóż Mori defaultowo tłumaczy anime w miarę poprawnie, ale zawsze dorzuca drugą ścieżkę napisów, która jest pełna trollerki, memów i głupich żartów o Hitlerze - dokładnie trafiających w mój gust.
Jednak jeśli nie lubicie żartów o holokauście i Aryjczykach, nie polecam, bo samo anime jest słabe i szkoda czasu.

Kowabon


PRÓBOWAŁAM OGLĄDAĆ PIERWSZY ODCINEK NAPRAWDĘ UWIERZCIE
ALE TO ROTOSKOPOWANA OPOWIASTKA O WIDEOKONFERENCJI DWÓCH DZIEWCZYN NA SKAJPIE
TAMTA DRUGA SIEDZI W CIEMNYM POKOJU I COŚ SIĘ ZA NIĄ CZAI I OBRAZ SIĘ PSUJE
JA TEŻ SIEDZĘ W CIEMNYM POKOJU I NAWET JEŚLI ZAPALĘ WSZYSTKIE ŚWIATŁA TO KIEDYŚ BĘDZIE TRZEBA JE ZGASIĆ
NIENAWIDZĘ HORRORÓW
JESTEM NA NIE ZBYT SŁABA
WYBACZ MI MATKO OJCZE BRACIE SIOSTRO (NIE MAM SIOSTRY)
(ALBO MOŻE MIAŁAM ZANIM COŚ JĄ PORWAŁO I WYMAZAŁO Z NASZEJ PAMIĘCI)
SPOOPY/10

Komori-san Can't Decline!

 Dwuminutowa, ciepła komedyjka na podstawie mangi autora Danna ga Nani wo Itteru ka Wakaranai Ken. To anime nie podejmuje już aż tak wyróżniającej się tematyki jak tamto, jest głupiutką komedyjką o wielkiej, cycatej i bardzo miłej uczennicy szkoły średniej, która jest kompletnie pozbawiona asertywności i przyciąga uwagę, więc wszyscy co chwilę proszą ją o przysługi. Jej dwie przyjaciółki się tym martwią i próbują jej pomóc, nie udaje się, ale jej to tak bardzo w sumie nie przeszkadza.
Muszę przyznać, że ostatnie odcinki Danna ga Nani, pomimo trwania tylko po trzy minuty, dłużyły mi się trochę. Jakoś humor stał się całkowicie niezabawny, a ciepłe i romantyczne momenty do mnie nie trafiały, nawet mimo że identyfikowałam się trochę z bohaterką. Bardzo więc się cieszę, że zamiast trzeciego sezonu tamtego, dostajemy coś nowego, i to w mniejszych dawkach.
Dziewczyny w Komori-san mają bardzo udziwnione designy, ale żarty do mnie trafiają, i odrobina ciepła też jest. Tylko szkoda, że Mori tym razem nie wypuścił żadnych śmiesznych memonapisów!

Ame-iro Cocoa: Rainy Color e Youkoso!

DUUURP
 Czuję się oszukana - z pierwszego sezonu obejrzałam tylko pierwszy odcinek, stwierdziłam że syf i porzuciłam, ale gdy Mori wypuścił pierwszy odcinek tego, nastawiłam się na jego memeły, ale TUTAJ TEŻ ŻADNYCH NIE MA NO CO TO MA BYĆ MORI
To anime tak cudownie się rozwija, że pierwszy odcinek drugiego sezonu jest prawie identyczny z tym pierwszego, tylko tym razem DYNAMIC ENTRY robi nie właściciel, a dwóch małych chłopców, którzy chcą pracować w tytułowej kawiarni.
Nudne, brzydkie i tylko głosy ładne. I brak żarciochów o żydach Moriego, absolutnie oburzające. Przetłumaczył za to przewijające się u dołu ekranu reklamy, czy to jakiś metamemeł?

Tantei Team KZ Jiken Note


Ładna i sympatyczna historyjka o jedenastolatce i jej haremie. Typowa egzaltowana introwertyczka, która jest taka specjalna, nie lubi rozmawiać z kolegami ani koleżankami, jest uprzejma i się nie wyróżnia, ale też nie ma przyjaciół. Pewnego dnia nauczyciel w szkole przygotowawczej kieruje ją do Super Specjalnej Klasy Dla Tych Co Posysają Z Jednego Przedmiotu Ale Są Wybitni Z Innego i, oczywiście, są tam już czterej popularni w jej "normalnej" szkole sportowcy z drużyny piłkarskiej.
Teoretycznie ma być to też bajka detektywistyczna, ale oczywiście raczej nie będzie trupów, odcinek kończy się tym, ze jeden z chłopców ciągnie bohaterkę na poszukiwania swojego ukradzionego roweru. Z tym haremem to pewnie też przesadziłam, ale chłopcy, mimo że małe dzieci, reprezentują typowo haremówkowe typy - jest Podrywacz, jest Chłodny Okularnik, jest Tsundere, jest Miły Rudy (z piegami!).
Myśli bohaterki przedstawiane są za pomocą jej chibi wersji w dymku, i ogólnie wszystko jest bardzo miłe. Obawiam się tylko, że tak młode dzieci mogą zachowywać się nawet jeszcze bardziej dziecinnie, niż typowi bohaterowie anime.

JK Meshi!


Paskudnie i tanio animowana historyjka edukacyjna o trzech dziewczynach - najpierw próbują się uczyć o Wielkiej Rewolucji Francuskiej i lecą dżołki, to je tak stresuje, że jedna zabiera się za gotowanie, po czym mamy wyliczenie kroków do przygotowania i składników odżywczych w zupce, którą przygotowała. Podobno właśnie taką formułę mają mieć wszystkie odcinki, bo jest to anime o gotowaniu prostych potraw, z instrukcją i w ogóle.
Ostatnio modne są anime z jedzeniowym porno, czasem nawet łączącym je z porno bardziej standardowym, ale w tej taniej, komputerowej animacji ich jedzenie wygląda słabiej niż byle jakie burrito w najnowszym Gundamie. A ich potraw też raczej nie zrobię, bo sprowadzana zupa miso za droga.
Życie jest ciężkie.

Fushigi na Somera-chan


Bezsensowna i porąbana komedia na podstawie mangi autora Ai Mai Mii. Tak samo głupia, brzydka i momentami niesmaczna, ale jednak nie potrafię się oderwać od tej wciągającej głupoty. Takie klasę albo nawet dwie klasy gorsze Teekyuu. Do zmaratonowania po zakończeniu sezonu (co mi przypomina, że trzeciego Woosera też miałam zmaratonić).

Podobne:

0 komentarzy