12 dni anime - #9 - Yamadeloid

  Japan Animator Expo to kolejny starszy projekt, dwuletni nawet. Niestety, przeszedł praktycznie bez echa - poza viralowym ME!ME!ME! - t...

 Japan Animator Expo to kolejny starszy projekt, dwuletni nawet. Niestety, przeszedł praktycznie bez echa - poza viralowym ME!ME!ME! - teledyskiem w stylu MTV, z techno i podrygującymi panienkami. Zniechęciło mnie to trochę do całego projektu - tyle kreatywności i jedyne co ludzi obchodzi to cycki.



Jednak w końcu się przemogłam - w końcu to nie wina twórców, że fandom jest rakiem - i w kwietniu obejrzałam wreszcie wszystkie 35 bardzo różnych, krótkich odcinków. Zainspirował mnie gif znaleziony na Tumblerze, typowo dla tej strony w fatalnej jakości, więc nie dawałam rady znaleźć jego źródła wyszukiwarkami. Ale miałam przeczucie, że może być z Girl, wcześniej wspomnianego jakby-prequela ME!ME!ME! i nie pomyliłam się, taka dobra jestem.

Jednak moją ulubioną częścią stał się inny teledysk, z odcinka dziesiątego, pod tytułem Yamadeloid. Złapała mnie już wypełniona tradycyjnymi brzmieniami, popowa piosenka "Asia no Kaizoku", wykonywana przez Kouichiego Yamaderę (Ryoga/P-chan - Ranma 1/2, Togusa - wszystkie Ghost in the Shelle poza, jakimś cudem, tym najnowszym filmem, Ryouji Kaji - Evangeliony, Spike i Ein - Cowboy Bebop, a ostatnio Beerus w Dragon Ballu i Zenigata w serii Lupin III z tego dziesięciolecia, więc od 2011). Yamadera, razem z równie utalentowaną i znaną Megumi Hayashibarą (Atsuko/Paprika - Paprika, Rei - Evangelion, Lina - Slayers, Faye - Cowboy Bebop) użyczyli głosów w całym projekcie - nie uwierzycie jak przekonywująco potrafią prowadzić dialogi sami ze sobą!

Oczywiście najważniejsza jest warstwa wizualna. Najpierw pojawia się całe mnóstwo dość statycznych, kolorowych pocztówek, potem mamy delikatny romans, dynamiczne walki z charakterystyczną bandą Złych, a w finale - walkę dwóch robotów w CG i fajerwerki. Ale, dużo ważniejsza dla mnie, jest warstwa metatekstowa - bo to było przedstawienie sceniczne, wszyscy są tak naprawdę nadal żywi i po prostu odgrywali swoje role. Takie wymieszanie fikcji z jeszcze głębszą fikcją jest moim ulubionym sposobem narracji. Oczywiście w krótkim teledysku ani nie ma czasu ani też twórcy nie mieli ambicji na coś na miarę filmów Satoshiego Kona. Ale w dalszym ciągu wyszła bardzo prosta i przyjemna historyjka.

Jeśli będziecie mieć okazję, obejrzyjcie Animator Expo - jest mocno zróżnicowane, ale na tyle zwięzłe i świetne technicznie, że nawet czas przeznaczony na odcinki o walkach mechów nie wydawał mi się zmarnowany. A ja przecież bardzo nie lubię mechów. Yamadeloida możecie obejrzeć tutaj.


Dwanaście Dni Anime to chińskobajkowe odliczanie do Świąt, służące też jako subiektywne podsumowanie mijającego roku. Tutaj link do Googlowej tabelki organizującej tegoroczną akcję w świecie anglojęzycznym, tutaj opis akcji, również po angielsku.

Podobne:

0 komentarzy