Cotygodniowy biuletyn kulturowy #7

O matko z córką, gdzie tamten ostatni tydzień się podział, no gdzie? Niby coś się działo, niby nawet znów byliśmy w kinie, pamiętam, że chod...

O matko z córką, gdzie tamten ostatni tydzień się podział, no gdzie? Niby coś się działo, niby nawet znów byliśmy w kinie, pamiętam, że chodziłam do pracy i nawet pracowałam tak zaciekle, że mnie tyłek od siedzenia bez przerw bolał (och, taka biedna ja!), ale zupełnie nie mam pojęcia kiedy nagle stał się tydzień następny! Dlatego tym razem Biuletyn troszkę podwójny.


No więc no, jak widzicie, regularność na razie jako tako mi wychodzi, ale jest lepiej niż kiedyś, bo bez miesięcznych przerw, jestem więc na dobrej drodze do, uh, chciałam tu wrzucić jakiś sprytny żart na temat Mad Maxa, ale nie umię. Więc po prostu wyobraźcie sobie, że jakiś jest.


Mad Max: Na Drodze Gniewu

Jak Jacek zauważył przed seansem, polski podtytuł brzmi jak jakiś dramat psychologiczny. No i w sumie mamy w tym filmie dramat i psychologię. I dużo innych, zawsze świetnych rzeczy. Wszyscy wokół się już na maksa pozachwycali, więc wspomnę tylko, co mnie się szczególnie podobało. A podobało mi się, że te pięć ślicznych dziewczyn nie było jedną masą supermodelek, tylko każda z nich miała odróżniające ją od innych cechy charakteru. Podobała mi się subtelność, choć bardzo mnie zaskoczyła - jest sporo momentów, w których twórcy mogliby postawić na szokowanie brutalnością, ale nie, wybierają mniej dosadne i efektowne śmierci. Podobało mi się, że na początku Tom Hardy jest zarośnięty, potem w kagańcu i kiedy wreszcie widzimy jego twarz w całości, już zaakceptowaliśmy go jako nowego Maxa, już nie szkodzi, że to nie Gibson. Podobało mi się to, co chyba najczęściej chwalono - że film nie jest przegadany, wręcz przeciwnie, stawia na inteligencję widza, który ma się domyśleć, lub zostawić rzeczy i nie drążyć. To dość rzadkie podejście za którym tęsknię, ale jest ryzykowne - znakomity Sucker Punch przecież został kilka lat temu ostro zjechany, a z uzasadnień wyraźnie było widać, że ludzie nie zrozumieli, więc no. Mad Max zawiera też świetne wizualia, akcję prawie non-stop (przez co te kilka cichszych i spokojniejszych momentów wydaje się strasznie przeciągać), większość efektów prawdziwych, a nie w CG, oraz nieinwazyjny, nieoczekiwany i całkiem uroczy wątek romansowy. IDŹCIE DO KINA!!!11

Comical Psychosomatic Medicine #14

 Oczywiście, że w każdym anime musi być obowiązkowo nawiązanie do japońskiej historii - w tym pojawiło się malutkie już w pierwszym odcinku, jednak tym razem twórcy poszli na całość i przenieśli pana doktora i jego pielęgniarki w sam środek Sengoku, do wydarzenia, które było jednym z najważniejszych zwrotów w tamtych czasach - Incydentu w świątyni Honnouji. Mamy więc uroczego Nobunagę i dużo humoru dla każdego fana Sengoku, YAY. No i porady jak radzić sobie z cierpieniem, bo to anime jest jak książeczki o Tytusie, Romku i A'Tomku, bawiąc uczy i ucząc bawi.

Jeszcze starsze newsy

Dzisiaj będzie bardzo growo. Wiedźmin jest w tej chwili najlepiej sprzedającą się grą w Japonii. To tłumaczy ten duży wzrost liczby Japończyków piszących nawet do nas, zajmujących się tylko pecetową wersją, bo przecież ich naród to głównie konsolowcy. Kolejną grywalną postacią w Tekkenie 7 będzie pani Mishima. Fabularnie jest na pewno najciekawszą z nowych postaci, niestety, jej styl to kolejne karate, którym walczy cała rodzina, z dodatkiem tygryska tylko. Przynajmniej jest przepiękna, ale dziwnym nie jest, gdy postać projektuje sama Mari Shimazaki. Blade & Soul jednak wyjdzie na Zachodzie, woo-hoo! Bardzo mnie to cieszy, bo to pierwsza gra z projektami Hyung-tae Kima, gdzie udało się naprawdę dobrze przełożyć jego wyjątkowy styl na modele postaci. Co kompletnie skiepszczono w anime adaptacji, no ale!

Ach ci dziwni Japończycy, czego to oni nie wymyślą! Nie wiem, czego, ale wiem, co wymyślili: niedługo będziecie mogli kupić kolorowe, malutkie majteczki, którymi będziecie mogli przyozdobić dół butelki z napojem! What a time to be alive! Tymczasem ja chętnie nabyłabym mięsną torbę z Koufuku Graffitti, bo mimo że samego anime nie oglądałam, przykładowe zdjęcie prezentuje się świetnie - niestety, torba będzie dostępna tylko na specjalnej imprezie promocyjnej. Wszyscy już wiedzą, że Dragon Ball będzie mieć nowe anime, niedawno zapowiedziano też, że ukaże się mangowa adaptacja serii. Oczywiście Toriyama jest już tylko "oryginalnym twórcą", komiks rysować będzie Toyotarou, który już ma na koncie jeden oficjalny spin-off, "Dragon Ball Heroes: Victory Mission", oparty na jednej z gier. Nie mam dużej nadziei związanej z całym tym projektem, bo należę do grupy osób, które wolały DB gdy Goku był mały i w ogóle preferują Dr.a Slumpa. Na koniec z dziwności: na pewno już widzieliście gdzieś megapopularną Hestię z Danmachi ("Is it wrong to pick up girls in a dungeon?"), lub przynajmniej jej ikoniczną, cyckową wstążkę. Na szczęście poza konwencjonalnie atrakcyjnymi cosplayami i fanartami pojawiły się też i odważniejsze crossplaye. That is my fetish!

Czekamy na tego nowego Lupina III i czekamy, a tymczasem opublikowano wizerunek nowej pani z San Marino, z którą na samym początku serii Lupin ma brać ślub! Takie rzeczy! Jeśli o nowy materiał oparty na starutkich źródłach chodzi, zapowiedziano również nową animację z City Huntera, która ma być dołączana do najnowszego wydania mangi, z okazji 30-lecia serii. Kupowałabym, rysunki Tsukasy Hojo są śliczne, przynajmniej mam artbook. Jeszcze o staruchach: Hideaki Anno właśnie skończył 55 lat i z tej okazji narzeka na dzisiejszy rynek anime. Dziwnym nie jest, faktycznie produkcja anime w dzisiejszych czasach ma sporo problemów, ale nie mogę nie uśmiechnąć się z lekkiej hipokryzji faceta, który tworzy tak bardzo skierowane do otaku postaci jak Mari Makinami.

Mówiłam, że będzie growo, więc SENGOKU BASARA! Ponieważ moja ukochana seria obchodzi w tym roku dziesięciolecie, Sony zapowiedziało specjalną konsolę PS4 ozdobioną wizerunkiem głównego bohatera. Nawet za nim jakoś specjalnie nie przepadam, ale jednak to pierwsza ozdobna PS4, która mi się podoba i chciałabym. Konsola wyjdzie jednocześnie z najnowszą częścią gry, Sengoku Basara 4: Sumeragi, nową wersją Czwórki. Jak zwykle Capcom nie może wydać jednej gry w tylko jednej wersji i jak zwykle będzie trzeba sprowadzać, bo Zgniły Zachód nie zasługuje na Basarę. Z tego powodu ominą mnie crossoverowe kostiumy z serii Resident Evil, albowiem trzeba je pobrać jako DLC, a ja nie znam japońskiego, nie nauczyłam się go dla większych rzeczy, więc nie będę się uczyć też żeby mieć strój Leona dla husbando, którego możecie podziwiać po lewo. To już w sumie totalnie nie news, ale najnowszy trailer Sumeragi pokazuje jak zwykle porąbane rzeczy i można w nim posłuchać endingu, śpiewanego przez Chiaki Ishikawę.

Jak już narzekam na musou od Capcomu, który nienawidzi swoich fanów, to pora pogadać i o tych od Koei, które z kolei nas kocha. No więc, jak można było przewidzieć, dostaniemy na Zachodzie zarówno Samurai Warriors Chronicles 3, handheldowego spin-offa, jak i Samurai Warriors 4-II (świetny tytuł, podoba mi się numerek zamiast dziwnych słów, gwiazdek i tyld!), ulepszoną wersję najnowszej Czwórki. Obie gry w tym roku, a ja jeszcze nie skończyłam podstawowego cztery i DW8 Xtreme Legends, argh! Tutaj możecie obejrzeć oficjalny trailer Czwórki-dwa i pojarać się ze mną, że wreszcie dodali Naomasę Ii! No właśnie, jeszcze nie skończyłam poprzedniego Dynasty Warriors, a Koei już nieśmiało przebąkuje o nowej części serii! I lękam się i jaram się. Z rzeczy luźniej  związanych z serią - seiyuu Yuka Saitou i Takeshi Kusao wzięli ślub. 21 lat różnicy to trochę sporo (ale to też mój fetysz), ale najzabawniejsze jest, że oboje grali w swoim czasie tę samą postać, Yukimurę Sanadę właśnie w Samurai Warriors - on wersję dorosłą, ona dzieciaka w Czwórce.

Kółeczko wzajemnej adoracji

Tallu jak milczy to miesiącami, ale jak ma o czym, to wreszcie pisze. Nawet dwie notki w ostatnim tygodniu! A milczenie przerwała, ponieważ patronuje wczoraj ogłoszonemu przez Waneko Dokyuusei, autorstwa jej ukochanej Asumiko Nakamury. Kupię tylko dlatego, że Tallu byle czego nie poleca! To nie jedyna rewolucja na naszym chińskobajkowym rynku - enigmatyczne Anime Eden wreszcie oficjalnie zapowiedziało pierwsze anime, które wydadzą - kinówkę Sailor Moon R. Nie cierpię tego filmu, ale cena jest bardzo przystępna, oby i jakość dopisała. I oby ich następne tytuły były bardziej interesujące. Aypa zrecenzowała Reversala, o którym wspominałam ostatnio. Nie ze wszystkim się z nią zgadzam, ale warto przeczytać i dać się zachęcić. Q wróciło z naprawdę dobrym tekstem o wadach serialu Hannibal. Serial mnie nie interesuje, ale czytanie złośliwostek pod jego adresem już tak. Lubię złośliwości, pewnie już o tym wiecie. Z innych ciekawych testów o rzeczach, które mnie nie interesują: Darya opisała najnowsze rozdziały mang, które czyta. Uwaga, spoilery! Na Cośjapońskiego - chwalenie Ludwika w siedmiu zgrabnych punktach. Nadal muszę dokupić dwa ostatnie tomy, ale dawno temu przeczytałam w skanlacjach, więc wiem, że warto. Na koniec: Otai kupiła sobie śliczną figurkę Yato z Noragami i porobiła mu zdjęcia w ogrodzie. Tak po prostu.

Podobne:

27 komentarzy

  1. Dlaczego dzisiaj jest ostatni dzień miesiąca? Czemu wymyślono podsumowania miesięczne? Czemu ten czas zapieprza? Nie wiem.
    '
    Fajne takie reklamy co ludzie napisali, ale prawda taka, że ja bym już po prostu przestała ogarniać kto co napisał, zanim sama bym się zebrała do napisania notki.


    Sailor Moon R kusi mnie, bo dubbing... naprawdę, to tak ekstremalnie ciekawe! Offtopując, w mojej rodzinie oglądam z mamą dla towarzystwa "Na dobre i na złe" i ostatnio wsadzili tam takiego pana salowego młodego, obczajam aktora, patrzę, a tam dubbingował animu (Inazumę Eleven na przykład)... i dużo lepiej się taki serial polski ogląda jak się myśli "ooo, tutaj gra seiyu!!"... Wszystko takie bardziej ekscytujące.

    OdpowiedzUsuń
  2. Łukasz Pilarski31 maja 2015 23:22

    "To dość rzadkie podejście za którym tęsknię, ale jest ryzykowne - znakomity Sucker Punch przecież został kilka lat temu ostro zjechany, a z uzasadnień wyraźnie było widać, że ludzie nie zrozumieli, więc no."

    Nie zrozumieli, bo - jeśli wierzyć reżyserowi - to miała być metafizyczna, wielopiętrowa podróż i historia w historii i oskarżenie widzów zmieszane z nerd porn i inne takie, dwadzieścia fint w fintach w fintach. Max jest oszczędny w słowach, ale zrozumiały. Punch jest oszczędny w słowach i bełkotliwy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Littleboobslover1 czerwca 2015 23:00

    Oj nie, na jm dałem aż dwa razy reckę o tym gniocie Maksymilianie ;]
    Fajny wpis, powinnaś częściej pisać, przynajmniej o dziwnościach z dżaponii. Wysyłam Ci prywatne pytanie odnośnie czegoś w tym wpisie. Byłoby mi bardzo miło, gdybyś mogła zerknąć i odpisać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Je, znowu ten fajny cykl :D Fajnie, że robisz przy okazji za mini serwis newsowy o randomowych rzeczach ^^ Popularność wiedźmina mnie bardzo cieszy, niestety mój sprzęt pozwala tylko na wzdychanie do gameplay'ów ;<
    Mad Maxa polecają wszyscy z lewa i prawa... Naprawdę czuję jakąś presję, no bez przesady, jeszcze mnie tłum do kina zagoni!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale przecież nikt nie musi robić miesięcznych podsumowań, sama się o to prosiłaś xD

    Mnie tam jest łatwo linkować do ciekawych rzeczy u innych, bo w ogóle te notki piszę na bieżąco, wrażenia z filmu/odcinka zaraz po obejrzeniu i tak dalej, tylko newsy robię zbiorczo. Ewentualnie po prostu mam aż takie autismo ;)

    Ja się zastanawiam czy by nie kupić tych Sailorek tylko po to, żeby je mieć, na pamiątkę i żeby wesprzeć wydawnictwo. Heheh, znam to uczucie, miałam tak ostatnio gdy Andy Serkis się pojawił NIE jako animowana postać w Avengersach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co to jest jm?
    Piszę o dziwnościach gdy są faktycznie dziwne, mnie już trudno zaskoczyć xD Chyba że trafiam na jakiś tekst o tym, jacy ci Japończycy dziwni i się dziwię, że kogoś innego może dziwić, ze na przykład oni się myją przed wejściem do wanny, dla mnie to przecież normalka xD
    Gdzie wysłałeś to pytanie, bo nic nie dostałam? Na maila?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie nazwałabym tego "newsami" bo to trochę starsze wiadomości ;) W internetach trzeba mieć rękę na pulsie i mówić STARE gdy ktoś dzieli się wiadomością sprzed godziny. Znajomy raz popełnił faux pas i wrzucił True Survivor Hasselhoffa na tablicę na FB znajomego jakiś TYDZIEŃ po tym jak został opublikowany xD

    Oj, mój lapcok też Wieśka nie pociągnie, dlatego jak w pracy dawali to brałam na PS4, to jest jeden z powodów, dla których lubię grać na konsolach :)
    Serio warto iść na Maxa do kina, podobno nawet 3D nie jest takie złe (ale wolałam nie ryzykować migreny), taki film ze świetną, prawie bezustanną akcją naprawdę warto obejrzeć na dużym ekranie i z dobrym nagłośnieniem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale jaki bełkot, przecież to była bardzo prosta historia gdzie zamiast poważnej ucieczki ze smutnego psychiatryka dali ucieczkę z kolorowego burdelu? Sucker Punch nie był szczególnie oszczędny, bo piosenki opisywały, co się dzieje na ekranie, jak w operze, więc nieznającym języka uciekło sporo kontekstu. Jak w operze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Łukasz Pilarski2 czerwca 2015 11:02

    Psychiatryk. Burdel. Walka ze smokiem. Pędzący pociąg. Hipnotyzujący taniec. Bohaterka główna, która okazuje się nie być bohaterką główną. Jakieś metadialogi, które teoretycznie wymierzone są również w widzów. Albo też naoglądałem się analiz ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Psychiatryk przebrany za burdel, a w nim te cztery sceny w wyobraźni do zajebistej muzyki, weś, Sałator, Ty nigdy nie włączałeś kickass sountracka i nie wyobrażałeś sobie, jak klepiesz jakieś zombie czy wywerny po pyskach? Ja tak robię nawet w tej chwili, GET ON MY LEVEL SCRUB
    To z bohaterką to przecież był klasyczny plot tweest jak u Shamalamadingdonga, z gatunku WSZYSCY BYLI MARTWI, SPOOPY, można ich nie lubić, ale to też dość prosta narracyjnie rzecz.
    Tak, analizerami gardzę, w ogóle ludzie studiujący sztukę powinni przepaść :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Łukasz Pilarski2 czerwca 2015 11:23

    Hm... To skąd niezrozumienie u odbiorców się wzięło, a?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ponieważ:
    1. Ludzie to idioci
    2. Potrzebują szczegółowych wyjaśnień
    3. Nawet jak im ktoś rozrysuje to mają problem jak z ŁOJEZUPOGUBIŁEMSIĘ Incepcją
    4. Tak, byli ludzie, którym te dłuuugaśne monologi objaśniające absolutnie wszystko nadal nie rozjaśniły
    5. Matko, jak ja nie cierpię ludzi in general

    6. Ci inteligentniejsi to buce i doszukują się miliona poziomów znaczeń i przekazu społecznego
    7. Znam jednego takiego, niesamowity erudyta i oczytany, ale nie potrafi nie wtrącać że o, jakiś motyw to w Biblii był albo w literaturze osiemnastowiecznej i trochę ciężko się z nim rozmawia o rozrywce
    8. Ale przynajmniej tez nienawidzi ludzi i w sumie fajno go słuchać :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Łukasz Pilarski2 czerwca 2015 11:47

    Dunno. Będę musiał obejrzeć jeszcze raz, bo nie pamiętam wielu szczegółów. Aczkolwiek podejrzewam, że film i owszem, ma prostą fabułę, ale narracja próbowała uczynić z niej nie wiadomo jak głęboką opowieść (trzy warstwy opowieści i meta-dialogi nie pomagały), przez co widzowie się z deka pogubili i nie zrozumieli.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale przeciez najgłębsze opowieści są o najprostszych rzeczach :)
    A ta narracja naprawdę była prosta, man, to jakbyś z pierwszego piętra szybko zszedł na parter, potem cztery razy wchodził do piwnicy, a na koniec wlazł znowu na pierwsze i uciekł przez balkon. A i to nawet nie, i to nawet za dużo tylko ja jestem za głupia też żeby rozmawiać o mądrych rzeczach ;_;

    OdpowiedzUsuń
  15. Łukasz Pilarski2 czerwca 2015 13:08

    Może właśnie w tym problem? Incepcja też latała po piętrach, ale tam było bardziej jasne, kto, gdzie, jak i dlaczego ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, ja tam tak nie śledzę wszystkiego, łatwo można mnie zaskoczyć :P
    No, a ja mam ten problem, że jak bratu niedawno kupował konsolę, to wolał po tanioszy odkupić PS3 niż zapewnić siostrze możliwość zagrania nowego Wieśka ;/ Rodzina, nie możesz polegać...
    Na 3D nie chodzę z zasady, bo z moją wadą wzroku ani nie widzę dobrze tych efektów i muszę użerać się z dwoma parami okularów na nosie :P I nie jestem też fanem kina akcji, ale jak wszyscy mnie przekonują, że to naprawdę "coś więcej" i w ogóle hajp jak rzadko... Well, jutro są tanie bilety...

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak, właśnie tam były długaaaśne monologi i dialogi tłumaczące rzeczy, i to czasem takie z gatunku "jak już wiecie, cośtam", czego nie cierpię, bo jest wyraźnie leniwym infodumpem dla idiotów na widowni. Diagram chyba też był. Nie da się być bardziej łopatologicznym niż Incepcja.

    A i tak byli ludzie co się "pogubili" ;_;

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale PS3 to znakomity wybór, ma świetną bibliotekę gier (choć nadal nie tak dobrą jak PS2) i z racji bycia z poprzedniej generacji - przystępne ceny. Poza Okami i Pokemonami najlepsze chwile grania spędziłam na PS3 :)
    No właśnie martwi mnie to forsowanie 3D w związku z ludźmi w okularach albo z innymi wadami wzroku. Śmiałam się na pierwszym Thorze, że zmusili nas do 3D, ale Odyn by już sobie nie pooglądał :)
    To nie jest "coś więcej", to po prostu fantastyczny film akcji, olej te wszystkie analizy feministyczno-społeczne, szkoda na nie czasu :| To prawda, że jak nie lubisz filmów akcji może Ci się nie spodobać, mojej mamy do Iron Manów nie przekonał nawet RDJ bo po prostu nie lubi wybuchów i tak dalej, więc nie zmuszaj się tylko dlatego, że społeczeństwo naciska :|

    OdpowiedzUsuń
  19. Łukasz Pilarski2 czerwca 2015 13:30

    No i spójrz, kto lepiej wyszedł na łopatologiczności ;p

    OdpowiedzUsuń
  20. Ci adresujący swój film do idiotów, bo widzowie to SĄ idioci bo większość społeczeństwa jest, dude, było o tym w notce i poprzednich komciach, W OGÓLE MNIE NIE CZYTASZ WSZYSCY MĘŻCZYŹNI SĄ TACY SAMI xD

    OdpowiedzUsuń
  21. To nic, że nie muszę, ważne, żeby drama o to była XD

    OdpowiedzUsuń
  22. Łukasz Pilarski2 czerwca 2015 19:30

    Oczywiście, że nie. Przecież piszesz do mnie :x

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie słyszałam wcześniej o tym filmie, ale skoro tak zachęcasz, może znajdę na niego chwilę. "Wiedźmina" znam właściwie jedynie z nazwy, jednak zastanawiałam się ostatnio, czy nie zabrać się za książkę. Ciekawi mnie ta seria. Mięsna torba na pewno byłaby hitem. :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeśli o Wiedźmina chodzi to najbardziej polecam oba zbiory opowiadań - Ostatnie Życzenie i Miecz Przeznaczenia. Są lepsze niż Saga (oczywiście też dobra), zwięzłe i przyjemnie się czyta. Gry też są dobre, ale pierwsza się już trochę zestarzała, a z kolei trzecia wymaga mocnego PC albo najnowszej konsoli :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Właśnie opowiadania mam w planach, więc cieszę się, że to dobry wybór. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Littleboobslover5 czerwca 2015 22:44

    1. joemonster ;]
    2. wysłałem for siur emaila na sztefen ;c
    3. to w wannie nie myją się tylko odpoczywają? :) Słyszałem o tym cośkiedyś ale zapomniałem już jak to jest naprawdę

    OdpowiedzUsuń
  27. Ach, miałam tam kiedyś nawet konto na spółkę z bratem, to było superdawno :)
    Serio nic nie dostałam na sztefen@gmail.com, właśnie sprawdziłam jeszcze spam i kosz na wszelki wypadek, masz gdzieś kopię wysłanego, możesz posłać jeszcze raz? Dziwne D:

    Tak, w wannie kąpią się dla relaksu i zdrowia, wszyscy w tej samej wodzie, do której muszą wchodzić czyści :)

    OdpowiedzUsuń