Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty
piątek, 5 stycznia 2018
Moje ulubione anime: Justice League Action
piątek, 16 grudnia 2016
12 dni anime - #10 - Vaiana
Tak, dziś nie o anime, a o całkowicie mainstreamowym filmie Disneya. To znaczy - chciałabym, żeby był mainstreamowy, ale z jakiegoś powodu zupełnie nie jest w Polsce promowany, za to w dniu premiery cała Warszawa była oklejona jakąś żenującą animacją o seksownych owcach.
czwartek, 23 lutego 2012
Tekken: Blood Vengeance
Tekken: Hybrid to całkiem fajna sprawa. Płyta w pudełku zawiera zremasterowany do HD Tekken Tag Tournament, Tekken Tag Tournament 2 Prologue, czyli demo drugiej części (na razie z tylko czterema postaciami), oraz wymieniony powyżej film.
Zabawy z oboma Tekkenami jest co niemiara, bo pierwszy całkiem ładnie poprawiono (aczkolwiek nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś) i nadal jest bardzo miodny, a drugi naprawdę świetnie się zapowiada - jest ładny, gładki i tagowe ataki bardzo fajnie wchodzą.
Zabawy z oboma Tekkenami jest co niemiara, bo pierwszy całkiem ładnie poprawiono (aczkolwiek nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś) i nadal jest bardzo miodny, a drugi naprawdę świetnie się zapowiada - jest ładny, gładki i tagowe ataki bardzo fajnie wchodzą.
A gdy jednak rozbolą już kciuki, można obejrzeć ten słynny film pełnometrażowy. Nie miałam dużych oczekiwań, bo trailery wskazywały, że głównymi bohaterkami będą Alisa i Xiaoyu, a tej pierwszej nie trawię. Nadal jednak trochę się rozczarowałam.
piątek, 14 października 2011
Phineas and Ferb: Across the Second Dimension
Fani My Little Pony irytują mnie argumentem, że to pierwsza taka dobra i nadająca się nie tylko dla dzieci zachodnia kreskówka. Bardziej irytujący są już tylko nostalgizujący dwudziestolatkowie, dla których wszystko co fajne skończyło się wraz z podstawówką i każda później powstała animacja jest denna.
Mój główny problem z takimi osobami polega na tym, że zazwyczaj po prostu nie chce im się nawet dowiedzieć, co jest teraz produkowane. Ot, może rzucą okiem na wieczorynkę, kanał z kreskówkami, wystawę sklepu z zabawkami, zobaczą coś faktycznie marnego i przyrównają do niego wszystko inne.
Mój główny problem z takimi osobami polega na tym, że zazwyczaj po prostu nie chce im się nawet dowiedzieć, co jest teraz produkowane. Ot, może rzucą okiem na wieczorynkę, kanał z kreskówkami, wystawę sklepu z zabawkami, zobaczą coś faktycznie marnego i przyrównają do niego wszystko inne.
Przecież zawsze było i zawsze będzie tak, że większość produkcji jest słaba lub średnia, a wśród nich błyszczą perły i diamenty. Takim diamentem jest wyprodukowana przez Disney seria o Fineaszu i Ferbie. Dziś zajmę się najnowszą produkcją z nią związaną, czyli filmem telewizyjnym.
sobota, 19 lutego 2011
Hepi berzdej!
Moje 22. urodziny. Miłe - trochę życzeń na Facebooku, zniżka w Komikslandii, która dała możliwość nadrobienia mang, dotacja od Mamy, Jacek zwolnił mnie z obowiązku gotowania obiadu... Dowiedziałam się również, że tego samego dnia urodziny obchodzi Batman. I to całkiem zrobiło mi dzień.
Z tej okazji - czołówka jednej z najlepszych kreskówek świata, jedynego kanonu o Mrocznym Rycerzu, jaki uznaję. Tak, też oglądałam to w dzieciństwie, być może dlatego, bo niektóre elementy są ostro cheesy, co teraz, po latach, rzuca się w oczy (właśnie zaczęliśmy z Jackiem oglądać to do posiłków), ale kilku bardzo ważnych zalet nic nie przebije.
A te zalety to:
- Joker grany przez jedynego i najlepszego w tej roli Marka Hammilla
- Właśnie tam, po raz pierwszy w historii, pojawiła się moja ulubiona postać z uniwersum DC - Harley Quinn
- Muzyka, oparta na tej z filmu Tima Burtona z 1989 roku
- Grafika - uproszczona, ale fantastycznie operująca mocno kontrastową czernią, dzięki czemu wszystko jest mroczne
- No właśnie - ogólnie mroczny klimat, oczywiście na tyle, na ile można było sobie pozwolić w kreskówce dla dzieci
Ostatecznie długo nie dawałam rady oglądać tego, gdy byłam mała, zbyt się bałam, stawałam tylko w progu pokoju i pytałam co jakiś czas rodziców, co się dzieje, gdy ktoś krzyczał na ekranie. Z oglądaniem filmów Burtona, o dziwo, takich kłopotów nie miałam.
niedziela, 30 stycznia 2011
Kontynuując temat męskości w starych kreskówkach...
Oto oryginalna wersja czołówki Conana, wedle Wikipedii emitowanego na TVN w Bajkowym Kinie jako Conan Łowca Przygód. Przez wiele lat myślałam, że Conan to właśnie taki męski i twardy, ale zupełnie niegroźny gość jak w tej kreskówce, więc, oczywiście, spokojnie obejrzałam oba filmy z Arnoldem. To znaczy, spokojnie do momentu, gdy ta głowa matki w pierwszym... Uch. Conan miał w tej serii taką magiczną tarczę, w której mieszkał sympatyczny feniks, bezustannie nazywający głównego bohatera "tępym osiłkiem". Nie było to zbyt edukacyjne, chyba już lepiej byłoby dopuścić umieranie... Bo, oczywiście w tej wersji nikt nie umarł, tylko rodzice Conana zostali zamienieni w kamienne posągi, natomiast rodzeństwo jednego z jego przyjaciół - w, towarzyszące mu zresztą, wilki. Obowiązkową, poprawniepolityczną dziewczyną była akrobatka, rzucająca takimi magicznymi shurikenami (wezwane wracały do niej) pomogła utwierdzić u mnie wizerunek wojowniczej chłopczycy - plus 20 punktów Fajności za warkocz, plus 10 za gorset.
Wszystkie tagi
12 dni anime
animacja
anime
artbook
biuletyn
komiks
kromki żywota doczesnego
krótkie formy
landszaft adnotacyjny oficyny
listy
magical girls
manga
meta
narzekanie
OMG mamo jestem w gazecie
pierwsze wrażenia
porady
porno
potencjalnie interesujące ciekawostki
powieści historyczne są najlepsze
recenzja
starsze anime
świnie w mediach
tubki
twoje ulubione anime ssie
ulubieni artyści sstefanii
vidya gaemz
zapowiedzi



