12 dni anime - #2 - A co gdyby Nobunaga był ptakiem?

Zrezygnowałam w tym roku z oglądania anime na bieżąco, zabrałam się za to za trochę starsze produkcje (kilka nawet w moim wieku). Spoilery...

Zrezygnowałam w tym roku z oglądania anime na bieżąco, zabrałam się za to za trochę starsze produkcje (kilka nawet w moim wieku). Spoilery na Twitterze mi nie przeszkadzają, za to napięcie czekania na kolejną dawkę tak - chciałam więc wypróbować nowe odcinki nowego sezonu, a potem zmaratonować te interesujące w całości.


Oczywiście plan wziął w łeb, gdy jeden z Twitterowych znajomych zaczął ogladać Nobunaga no Shinobi (u nast dostępne jako Ninja Girl & Samurai Master) - krótkometrażową serię o przeuroczej dziewczynce, która jest ninją na usługach Nobunagi Ody. W tym sezonie mamy aż trzech Nobunagów - ten najpowszechniej znany jest z Drifters, którego jednak jeszcze długo nie obejrzę, bo poprawne tłumaczenie Crunchyrolla (gdzie nawet nie jest dostępne dla naszego regionu - ale zawsze można spiracić) nie umywa się do tego co zaserwował JPF w polskim wydaniu mangi. Mój wewnętrzny fan Sengoku zaciesza.

Ale zaciesza jeszcze bardziej na najmocniej hipsterskiego Nobunagę sezonu - tego, który nie jest ani mężczyzną, ani kobietą, lecz kukułką. Studio Ilca od trzech lat produkuje wyróżniające się stylem i kierunkiem artystycznym animacje. Najbardziej znani są z serii krótkich horrorów, Yamishibai, która też przekonała mnie do Crunchyrolla. Ich stylizowane na lata 60. Kurayami Santa przeszło bez echa, ale podejrzewam, że głównie przez brak dystrybucji na Zachodzie. Z kolei skupiony na dzisiejszych czasach i technologiach horror Kowabon właśnie mnie trochę nastraszył, bo jestem pewna, że go oglądałam, ale nigdzie nie mogę znaleźć śladów.

Ilca tym razem odeszła od straszenia, zamiast tego zajęła się moim ulubionym okresem historycznym. Sengoku Choujuu Giga opowiada obyczajowe, zmyślone, ale oparte na faktycznych wydarzeniach, anegdotki z życia znanych samurajów z epoki Sengoku. Robi to w stylu graficznym czarno-białych japońskich drzeworytów, a bohaterowie przedstawieni są jako zwierzaki lub demony. Nie są to przypadkowe stworzenia - na przykład Hideyoshi Toyotomi jest w popkulturze często porównywany do małpy (choć za życia Nobunaga nazwał go szczurem), a jego najbardziej znany hełm naprawdę tak wyglądał. Zresztą, jeden z odcinków nabija się właśnie z tych totalnie niepraktycznych hełmów.

Nobunaga jest tu kukułką prawdopodobnie przez to słynne porównanie trzech wielkich zjednoczycieli Japonii. Otóż podobno Nobunaga był zdania, że jeśli kukułka nie śpiewa, należy ją zabić; Hideyoshi twierdził, że trzeba ją przekonać, a Ieyasu - żeby zaczekać. To, oczywiście, wygodne i metaforyczne porównanie stylu polityki prowadzonej przez tych trzech. Ale już mniejsza z kukułkami, bo chciałam Wam powiedzieć, że na zawsze zapamiętam odcinek dziesiąty. Jest on o tym, że Nobunaga idzie wykraść Hisahide Matsunadze ten słynny czajnik Hiragumo, więc z tej okazji przebiera siebie i swoich kumpli za głównych bohaterów anime Lupin III. Popłakałam się ze szczęścia.

Dwanaście Dni Anime to chińskobajkowe odliczanie do Świąt, służące też jako subiektywne podsumowanie mijającego roku. Tutaj link do Googlowej tabelki organizującej tegoroczną akcję w świecie anglojęzycznym, tutaj opis akcji, również po angielsku.

Podobne:

0 komentarzy