Przeskoczyłam zimę i dobrze się stało, bo było to najgorsze kilka tygodni w moim życiu. Nadal nie jest idealnie, ale szkoda czasu na jęczenie, w końcu wiosna tuż tuż - a z nią 36 nowych anime! No, nie takich nowych, niektóre to kontynuacje i w sumie było ich trochę więcej, ale pominęłam kilka nieinteresujących mnie rzeczy, jak kontynuacja Aikatsu Friends, Beyblade, kolejnego słabej jakości pornola dla kobiet o zbyt długim tytule, czy tego o chłopcu rapującym do swojego pierdzenia.
Yama no Susume, albo Encouragement of Climb, to krótkometrażowa seria o dziewczętach chodzących po górach. Może się kojarzyć z niedawnym Yuru Camp, ale tutaj jeśli bohaterki nocują poza domem, to w porządnych schroniskach, nie na trawie.
W grudniu nie wydarzyło się nic ciekawego i raczej się już nie wydarzy - podobno Aquaman jest wszystkim, czego chciałam, ale mój szczeniak jeszcze na tyle sam w domu nie zostanie. dziś więc bonusowa runda o Aggretsuko.
Po adopcji psa przestałam mieć czas na cokolwiek. Albo zajmowałam się nią, albo pracą, a resztę rozdzielałam pomiędzy zaniedbywanego męża i próby dospania. Dopiero po miesiącu, gdzieś w listopadzie, udało mi się zbalansować życie tak, że mogłam poczytać trochę komiksów albo pooglądać anime. Idealne okazały się krótkie odcinki Yama no Susume - Encouragement of Climb.
Moje życie drastycznie zmieniło się dziesiątego października, gdy przygarnęłam psa. Musiałam przestawić wszystko i wziąć się w garść, a spore plany oglądania anime diabli wzięli. I dobrze, gdybym mogła cofnąć się w czasie wzięłabym ją ponownie.
We wrześniu pojawiła się bezpodstawna plota, jakoby Warner miał przygotowywać film o czarnoskórym Supermanie, więc od razu tłumy fanów rzuciły się oburzać, że jak to tak, nie wolno zmieniać koloru skóry, poprawność polityczna zaszła za daleko, te sprawy. A mnie się przypomniało, że miałam odłożony komiks z jednym z wielu czarnych Supermanów, więc wreszcie się za niego zabrałam.
Gatunek Magical Girls kojarzy się albo z infantylnymi historyjkami dla małych dziewczynek, albo z ultrakrwawymi dekonstrukcjami, gdzie te infantylne, małe dziewczynki są brutalnie mordowane lub molestowane i jest to tak bardzo dorosłe i nie dla dzieci. Tymczasem to anime dla dzieci, poza przypominaniem o odrabianiu lekcji i pomaganiu mamie, przedstawiają tematy nad wyraz dojrzałe - ale przecież nieobce dzieciom.
Kiedyś to było lepiej, na przykład zimą 2000 roku wyszło zaledwie 9 nowych serii telewizyjnych. Z czego Popee miał tylko czterominutowe odcinki, a Ojamajo Doremi # było sequelem. Jak łatwo się to wszystko ogarniało, nawet jeśli by się oglądało nadal kontynuowane Cardcaptor Sakura, Turn A Gundam, GTO czy Big O! Ale ja poza Popee żadnego z tych anime nie tknęłam. Nie, ja potrzebuję czegoś Unikalnego, czegoś Więcej. Czegoś jak Miami Guns.
Zastanawialiście się kiedyś co by było, gdyby Superman został złym dyktatorem, mordercą, dosłownym Hitlerem? Jeśli tak to gratulacje, jesteście w większości, niczym się nie wyróżniacie. Złych Supermanów i parodii Supermana jest na pęczki. Mało który z nich jednak tak prominentny, jak ten z Injustice.
W tym roku obejrzałam 35 anime, ale tylko jedno z nich dwukrotnie i tylko jedno oceniłam najwyżej i pokochałam. Baja no Studio to zaledwie dwudziestominutowa historyjka o chomiczku mieszkającym w studiu animacji.